SANATORIUM "AZALIA" Szczawno Zdrój
SANATORIUM "AZALIA" Szczawno Zdrój
- Narewka
- Super Kuracjusz

- Posty: 1046
- Na forum od: 19 wrz 2011 19:31
- Oddział NFZ: Mazowiecki
- Staż sanatoryjny: 33
- Podziękował: 4 razy
- Podziękowano: 16 razy
Re: SANATORIUM "AZALIA" Szczawno Zdrój
Re: SANATORIUM "AZALIA" Szczawno Zdrój
Nie chcę aby to wyglądało, że szukam dziury w całym, ale co pięknego widziałaś w Szczawnie??? Mogła byś to jakoś rozszerzyć?...bo samo Szczawno jest piękne...
- Narewka
- Super Kuracjusz

- Posty: 1046
- Na forum od: 19 wrz 2011 19:31
- Oddział NFZ: Mazowiecki
- Staż sanatoryjny: 33
- Podziękował: 4 razy
- Podziękowano: 16 razy
Re: SANATORIUM "AZALIA" Szczawno Zdrój
Park koło pijalni,byłam kiedys w Szczawnie w maju,raz w lipcu,to widziałam azalie i rododendrony w rozkwicie, niezapomniany widok.Park Szwedzki ze ścieżkami,akurat na spacery z kijkami.Ładnie oświetlony deptak,czyli uliczka od parku w górę.Przepiękna fontanna przed Domem Zdrojowym z kolorowymi światłami.A zresztą o gustach się nie dyskutuje,bo każdemu co innego się podoba.
Re: SANATORIUM "AZALIA" Szczawno Zdrój
I tu się z Tobą zgodzę. Nie to abym miał jakieś szczególne powody do krytykowania Szczawna, ale powodów do zachwytu rownież nie mam. Jest to taka typowa, przeciętna mieścina, a w zasadzie można powiedzieć dzielnica Wałbrzycha i zgodzę się, że ładnie tam jest, ale latem. Byłem latem- chyba 6-7 lat temu i byłem później zimą.A zresztą o gustach się nie dyskutuje,bo każdemu co innego się podoba.
Latem owszem, jest fajnie bo mnóstwo kwiatów, przystrzyżona trawka, było czyściutko i można posiedzieć przy fontannie koło tych rododendronów, o których wspomniałaś, pospacerować po wzgórzu parkowym lub chociażby posiedzieć przy tym placu obok pijalni, ale teraz, zimą? Jedyny ratunek to trafić dobrane towarzystwo. Z tego co słyszalem to nawet na tańce można wybrać się jedynie do "Zdrojowej'. Jednym słowem: siara
- Narewka
- Super Kuracjusz

- Posty: 1046
- Na forum od: 19 wrz 2011 19:31
- Oddział NFZ: Mazowiecki
- Staż sanatoryjny: 33
- Podziękował: 4 razy
- Podziękowano: 16 razy
Re: SANATORIUM "AZALIA" Szczawno Zdrój
Re: SANATORIUM "AZALIA" Szczawno Zdrój
narewka, trzeba było od razu, że chodzi o wspomnienia. Całkowicie się z tobą zgadzam. Jeżeli są wspomnienia to wszystko wygląda w różowych kolorach i między innymi po to również się jeździ do sanatorium. Jeżeli chodzi o terminy wyjazdów to można sobie to zaplanować. Wiem, że w moim NFZ czeka się 22-24 miesięcy więc tak sobie planuję aby ten 22 miesiąc wypadał w kwietniu i mam pewny wyjazd koniec kwietnia do czerwca. Gy kiedyś było to 18 miesięcy to również tak składałem wniosek aby ten 17 miesiąc wypadał późną wiosną. No i mam wyjazdy późną wiosną lub latem.Ja mam poprostu sentyment do tego miejsca i bardzo dużo ciekawych i miłych wspomnień.I to jest to.Pozdrawiam.
Re: SANATORIUM "AZALIA" Szczawno Zdrój
Wokol Walbrzycha jest mnostwo ciekawych miejsc do zwiedzenia.Pisalem o nich przy okazji innych moich wpisow-kto zechce znajdzie:))Wystarczy zrzuta na paliwo i co dzien mozna cos ciekawego zwiedzic.Wiele z tych miejsc sa atrakcyjne bez wzgledu na pore roku.
Siedzac w samym zdroju jest oczywiste ze po tygodniu beda nudy.
Re: SANATORIUM "AZALIA" Szczawno Zdrój
-
Tadeusz Kolinski
- Aktywny Kuracjusz

- Posty: 45
- Na forum od: 21 maja 2013 10:25
- Oddział NFZ: Pomorski
- Staż sanatoryjny: 2
Re: SANATORIUM "AZALIA" Szczawno Zdrój
Byłem na turnusie w dniach 25 kwietnia 2013 - 16 maja 2013.
A więc po kolei.
Pierwszy raz w życiu byłem w sanatorium także po raz pierwszy w Szczawnie-Zdroju.
Sanatorium bardzo pięknie położone, właściwie w zadbanym parku, obok kortów tenisowych, przy ulicy która jest wyłączona z ruchu a więc tak jak powinno być.
Nie wiem czego oczekują niektórzy niezadowoleni - jakichś wczasów, wyzerki czy balangi? ja przyjechałem po to aby:
1. Schudnąć co najmniej o kilka kg
2. Podreperować stawy i kręgosłup (choroby zawodowe rybaka dalekomorskiego)
3. Jak się da to i zwiedzić okolicę.
A więc do rzeczy.
Załapałem się jeszcze na pokój jednoosobowy (kto pierwszy ten lepszy), co prawda w starej części sanatorium na II piętrze, ale to była urocza mansarda z umywalką i TV LCD z okienkiem wychodzącym na piękne świerki. Tuż obok, w korytarzu czysto utrzymane WC oraz wanna - (ja osobiście nie lubię wanny - do kąpania schodziłem do prysznica piętro niżej - żaden problem). Umeblowanie pokoju skromne, ale funkcjonalne, najważniejsze że czysto bo sprzątaczka codziennie była dostępna. W nowej części nie byłem to się nie wypowiadam - tam w pokojach także balkoniki.
Jedzenie oceniam w pięciopunktowej skali na 5- wybrałem dietę czyli wszystko gotowane i sporo warzyw (obiady na szóstkę - bardzo smaczne, szczególnie zupy których nieopatrznie czasem jadałem po 2 tależe co przeszkadzało mi w zbiciu wagi) Ten minusik za początkowe braki z ciemnym pieczywem ale potem naprawione, no i skromne kompociki. Bardzo, ale to bardzo czysto i naprawdę ładnie podane.
Śniadania i kolacje takie jakie powinny być w sanatorium gdzie przyjeżdża się nie na wyżerki ale na leczenie i schudnięcie (społeczeństwo grubasów). rano zupki mleczne i chude wędlinki oraz nieco warzywek i serka. Kolacje ciepłe i zimne. Oczywiście niektórym kuracjuszom być może brakowało dużej pieczonej golonki po bawarsku czy gorących kiełbach z bigosem czy innych smażonych mięs na kolację (choć była i biała kiełbasa jeden raz) ale tacy kuracjusze chyba pomylili sanatorium z wczasami...
Teraz o zabiegach.
Obsługa super - szczególne pozdrowienia dla pana od gimnastyki - po tych ćwiczeniach wychodziliśmy mokrzy ale o to mi chodziło. Najbardziej skuteczne chyba to hydromasaż w solance, fotel, gorąca borowina na kręgosłup i ta gimnastyka.
Badania (dokładne z rozebraniem się, a więc +) w trakcie turnusu u sympatycznej pani doktór w średnim wieku.
Życie towarzyskie kwitło na bilardzie (duży, chyba profi stół) oraz pingpongu stołowym i spacerach. Ach te spacery w okolicy...
Niektórzy zawiedzeni brakiem wieczorków tanecznych w ośrodku, ale wokół (bliziutko) trzy lokale dansingowe o różnym standardzie i dla różnych kieszeni, kolejno od najtańszego: "Młyn", "Astoria" i "Legenda".
No i ta okolica!
To jest osobny rozdział.
Trzy parki - zadbane - alejki wyłożone drobną kostką bazaltową z ławeczkami. Te kwitnące magnolie, azalie i inne rododendrony. Liściaste piękne drzewa, sosenki a więc dla każdego coś miłego. Fontanny w parku szwedzkim, otwarta na powietrzu siłownia z przyrządami do ćwiczeń i te widoki na górę Chełmiec i kotlinę z uroczych ławeczek z drugiej strony parku szwedzkiego. Jestem do dziś pod wrażeniem. Mnóstwo wycieczek - ba - można było nawet odwiedzić Wiedeń i Pragę (całodzienne taniutkie wycieczki autokarowe). Ja byłem tylko w zamku Książ. Ten zamek Książ musicie koniecznie zobaczyć! Raptem 30 minut autobusem miejskim. Na wycieczki nie jeździłem bo skupiłem się na zwaleniu wagi i osiągnąłem sukces - 7 kg in minus przez 3 tygodnie! To zasługa lekkiego ale bardzo smacznego dietetycznego wyżywienia, dobrej gimnastyki oraz spacerów w przepięknym otoczeniu tych parków i okolicznych gór porośniętych pięknymi liściastymi lasami...
Inne rzeczy - komunikacja OK, dla leniwych najlepszy mikrobus prywatnej linii 7 odjeżdżający tuż z pętli 20 m od Azalii, z ronda a raczej placu Wolności, jedzie do Wałbrzycha m inn do dworca PKP Wałbrzych-Miasto, ale tylko w dni robocze.
Dla tęskniących za marketami - 15 minut spacerkiem od Azalii ścieżką rowerową wzdłuż uroczego strumyka - TESCO i MAKRO wraz z całym mallem handlowym...
Wałbrzych smutny, zrujnowany przez "złomiarzy którzy opanowali parowóz" jak my na Wybrzeżu nazywamy dzisiejszy nierząd który zrujnował także nasze stocznie (ale to temat polityczny)...
Tak więc pomimo że w całym turnusie miałem tylko ok 5 dni ładnej ciepłej pogody - wrażenia są OK. Chętnie wróciłbym jeszcze raz do Azalii.
Pozdrawiam miłe pielęgniarki, szczególnie piękną sympatyczną brunetkę która nas rejestrowała na początku...
Mój mail (służę info):
[email].net


