Strona 1 z 1

Co czyni nas

: 04 lis 2013 09:42
autor: forumowicz
Pięknymi ,co nas wyróżnia ? co możemy dać innym?





""Istniały kiedyś dwie bryły lodu. Powstały w czasie długiej zimy, w grocie utworzonej z pni, kamieni, krzewów, pośród lasu na stokach góry.
Leżały naprzeciwko siebie z ostentacyjną obojętnością. Ich stosunki cechowała pewna oziębłość. Czasami jakieś „dzień dobry”, czasami „dobry wieczór”. Nic ponadto. Nie potrafiły „przełamać lodów”. Każda bryła myślała o drugiej: „Mogłaby chociaż wyjść mi naprzeciw”. Bryły jednak nie mogą samodzielnie wędrować. Z tego też powodu nic się nie działo i każda bryła lodu zamykała się jeszcze bardziej w sobie.
W grocie mieszkał borsuk. Pewnego dnia stwierdził: „Szkoda, że musicie być tutaj. Jest wspaniały, słoneczny dzień!” Dwie bryły lodu zatrzeszczały ponuro. Od maleńkości wiedziały, że słońce stanowi dla nich wielkie niebezpieczeństwo.
Tym razem, o dziwo, jedna z brył zapytała: „Jak wygląda słońce?”
„Jest cudowne… Jest życiem…” – odpowiedział zaambarasowany borsuk.
„Czy mógłbyś zrobić szparę w sklepieniu tej nory? Chciałabym zobaczyć słońce…” – wyznała bryła lodu.
Borsuk nie kazał sobie powtórzyć dwa razy. Zrobił dziurę w gmatwaninie korzeni i ciepłe, miłe światło słoneczne wdarło niczym złocisty promień.
Po kilku miesiącach, w południe, gdy słońce rozgrzewało powietrze, jedna z brył poczuła, że trochę się topi i rozpuszczając się, stawała się przejrzystym strumykiem wody. Czuła się inaczej, nie była już tą dawną bryłą lodową. Druga bryła również zrobiła to cudowne odkrycie. Dzień po dniu, z dwóch brył lodu wypływały dwa strumyki wody, które kierowały się ku wejściu do groty. Po pewnym czasie połączyły się razem, tworząc przejrzyste jeziorko, w którym odbijało się niebo.
Dwie bryły lodu odczuwały jeszcze zimno, ale odkryły również swą kruchość i samotność o troskę
i niepewność. Zdały sobie sprawę, że są podobnie zbudowane i że w rzeczywistości potrzebują jedna drugiej.
Przyleciały dwa szczygiełki ze skowronkiem i napiły się wody. Owady brzęczały wokół jeziorka, wiewiórka o długim, puszystym ogonie wykąpała się w nim.
Wśród tej radości odbijały się dwie bryły lodu, które teraz odnalazły serce.""
Bruno Ferraro

Re: Co czyni nas

: 04 lis 2013 10:16
autor: Sloneczko
Choćbyśmy cały świat przemierzyli w poszukiwaniu Piękna, nie znajdziemy go nigdzie, jeżeli nie nosimy go w sobie…
Ralph Waldo Emerson

Re: Co czyni nas

: 04 lis 2013 15:52
autor: Felice
Piękno kobiety nie przejawia się w ubraniach, które nosi, w jej figurze lub sposobie, w jaki układa włosy. Piękno kobiety musi być widoczne w oczach, ponieważ są one drzwiami do jej serca – miejsca gdzie mieszka miłość.

Audrey Hepburn

Re: Co czyni nas

: 04 lis 2013 17:34
autor: forumowicz
Hm meżczyżni też są piękni ,czasami :lol:

Re: Co czyni nas

: 04 lis 2013 18:47
autor: Sloneczko
kruszynka pisze:Hm meżczyżni też są piękni ,czasami :lol:
Czasami tak.........ech....czasami :lol: :lol: :lol:

Re: Co czyni nas

: 04 lis 2013 19:13
autor: eluunia
......W dzisiejszym świecie nie ma piękna ....jest egoizm :evil: Martwimy się tylko o siebie ;) …Nie patrzymy na drugiego człowieka jak go ranimy .....nie myślimy o tym, że być może niszczymy właśnie czyjeś życie :( zmieniamy jego poglądy na świat..... ludzi czy uczucia…Człowiek człowiekowi wilkiem…i niestety to boli…Egoizm naszych czasów…Większość patrzy w siebie …Robią innym świństwa…A ktoś zapanować nad emocjami w chwilach, gdy to one rządzą naszym życiem?…Złe uczucia budzą w nas egoizm :evil: …Zauważyłam że egoizm jest jedyną obroną przed rzeczywistością ;) …Przed całym złem…Nasze reakcje po czasie nam się nie podobają i chcielibyśmy je zmienić, wstydzimy się ich…A mimo to okazuje się, że w następnych podobnych sytuacjach nasze reakcje również są podobne…My nie zmienimy świata ....To my możemy się zmienić ale czy świat nam na to pozwoli ... :?: :?: :evil: :evil:

Re: Co czyni nas

: 12 lis 2013 05:51
autor: Sloneczko
Fałsz, zawiść, płaskość, mierność, nikczemność, głupota:
oto rafy, o które łódź moja potrąca,
płynąc przez życia mętne i cuchnące błota
pod niebem zachmurzonym, bez gwiazd i bez słońca.

Wiem, że błot nie przepłynę - odrzucam precz wiosła
i przymknąwszy powieki na dnie łodzi leżę,
nie dbając, kędy by mnie mętna woda niosła,
nie dbając, gdzie i jakie czeka mnie wybrzeże?

Tak płynę ja, zrodzony od czystego morza,
do purpurowych wschodów, zachodów złoconych,
do gwiazd kroci, orkanu, co gna przez przestworza,
do cisz wielkich i sennych i do wysp zielonych.

Tak płynę ja, zrodzony, by słoneczne fale
pruć silnym ruchem ręki leżącej na sterze,
by wiry i wietrzyce roztrącać zuchwale - -
tak płynę i półmartwo na dnie łodzi leżę.

Kazimierz Przerwa-Tetmajer