Strona 1 z 5

towarzystwo do stolika i nie tylko...

: 28 mar 2014 23:39
autor: jacky6
był wątek pod tytułem "towarzystwo do pokoju"...
podzielam obawy - można mieć problemy z spokojnym snem ...
ale tym razem "przypiję" do towarzystwa przy stoliku...
nie karcianym ...
nie kawiarnianym...
nie zielonym, gdzie zapadają ponoć sportowe decyzje...
a ...
zwykłym posiłkowym - na jadalni...
był rok 1980, gdy pierwszy raz w życiu pojechałem...
nie - jeszcze nie do sanatorium...
tylko na tak zwane wczasy profilaktyczne FWP...
czy ktoś taką formę pamięta ?
ja nadzwyczaj ...
z uwagi na towarzystwo właśnie przy stoliku...
byłem najmłodszym - 30 latkiem... ( tuz po studiach dla pracujących )
vis a vis siedziała 40 letnia księgowa z domu spokojnej starości z Małopolski... ( ekonomistka po maturze )
po prawicy siedział 50 cio letni rzemieślnik - właściciel warsztatu samochodowego z okolic Białej Podlaskiej... ( absolwent zawodówki )
po lewicy siedział ponad 60 cio letni - emerytowany profesor uniwerku z Wrocka ...
do dziś pamiętam jak żywo - nasze rozmowy przy każdym z posiłku...
to była każdorazowa wielka uczta duchowa ...
mimo różnic wieku...
wykształcenia...
rozmowy na każdy temat...
czy taki scenariusz jest teraz możliwy ?

:mrgreen: ... :ugeek:

Re: towarzystwo do stolika i nie tylko...

: 29 mar 2014 13:35
autor: darek
Czytając przypomniało Mi się gdy kilka lat temu będąc młodszym o ponad 20 lat byłem w kołobrzeskim sanatorium San "dokwaterowano " mnie do stolika czteroosobowego Przy stoliku Były dwie starsze Panie dużo Starsze ..rzekłbym Panie w wieku Moich wtedy ..Babć.
Cóż młody wtedy 30 latek miał wtedy inne priorytety pamiętam był to maj chyba w 3 czy 4 dniu po prostu nie padało ale lało cóż wtedy nie wszędzie jeszcze grano muzykę do tańca nie pozostało po kolacji potowarzyszyć Paniom cóż kolacja miast do 18, 20 ,18,30 trwała prawie do 20 !!
i rozpoczęły się rozmowy na każdy temat Panie okazało się po jakimś czasie były Siostrami , kobietami ,które Znały ŻYCIE a w ostatnim tygodniu przy Naszym Stoliku pojawiła się osoba ,która miała wykupione miejsce jak i pokój Pan Minister Krzysztof Skubiszewski Człowiek z którym rozmów prawdopodobnie nie zapomnę`
pomimo ,że wtedy Minister ,ale NAPRAWDĘ Normalny człowiek {*}

Re: towarzystwo do stolika i nie tylko...

: 29 mar 2014 17:50
autor: guma1958
O,ile dobrze pamiętam zawsze podczas kuracji stoliki były mieszane typu 2+2,lub 3+3(panie+panowie),co miało swoje plusy i minusy.Plusy to to,że panie przeważnie dbały o swych panów,podrzucając im lepsze rarytasy,sałatki zrobione po pokojach,czasem podrzucały śniadanko do pokoju,gdy któryś z nas był niedysponowany po wczorajszym dniu.Zawsze trafiłem na towarzystwo posiłkowe,które przeistaczało się również w ekipę rozrywkową na na wieczorne wypady.Panie robiły się wtedy na miski i zaczynała się balango,chociaż zdarzały się odstępstwa od reguły(zmiany obiektów zainteresowania, różnica wieku itp.),ale to nie miało wpływu na życie towarzyskie,gdyż zawsze znalazł się ktoś,kto zapełniał lukę towarzyską.Problem zaczynał się gdy pań było o wiele więcej niż panów,trzeba się było dwoić,a nawet troić,a to wszystko dla płci pięknej,która jak wcześniej wspomniałem,rankiem dbały o naszą kondycję,a czasami bardzo zaczynało jej brakować.Dlatego apeluję-kochani dbajcie o swych współstoliczkowiczów,a dane Wam będzie przeżyć miłych dni,nocy i poranków,czego wszystkim życzę......Do przeczytania ponownego!!!!!!

towarzystwo do stolika i nie tylko...

: 29 mar 2014 18:47
autor: jacky6
hm...
wywołałem temat i zgłosiło się 2 gentelmanów...
jednak wydźwięk tylko tych dwóch wypowiedzi współgra z moimi...
które też korzystajac z okazji chcę dopowiedzieć o ile tak to można nazwać waleniem w klawiaturę...
zatem o ile towarzystwo do pokoju może podzielić to towarzystwo do stolika już łączy ?
czyżby i w tym przypadku zagrało zawołanie "przez żołądek do serca" ?

...

o swoich współtowarzyszach pokrótce ale nie wszystko na raz ...
ze wspomnień pana profesora...
lwowiaka...
jak ruskie wkroczyły - zaliczył rok studiow medycznych...
więc one w podzięce wysłały go na daleki Sybir...
zdążył tylko z swoją sympatią ze studiów wziąć ślub...
w eszelonie żona już mu nie towarzyszyła...
a na Sybirze ?
w papierach przeczytano - student medycyny ...
ponieważ ostatni wracz poszedł na front - więc dostał nominację..
na "uczastkowego wracza" gdzie uczastek - tłumaczę - region / rejon miał skalę makroregionu PL południowej...
czyli został lekarzem w randze wojewodzkiego ale nie Kubusia ...
i tak do samego końca wojny...
nie załapał się na ewakukację Armii Andersa...
wrócił do kraju i we Wrocku - spotkał - swoją żonkę...
czekała na niego...
ale papiery ślubne - nie do odtworzenia - zostały za Bugiem...
i wziął ślub po raz drugi ze swoją żoną...
i żyli długo i szczęśliwie ...
c.d.n.
PS - pamięci i to świętej profesora Krzysztofa Skubiszewskiego, kórego doczesne szczątki spoczywają w Świątyni Opatrzności Bożej - wielki szacun...
...

:mrgreen: .... :ugeek:

Re: towarzystwo do stolika i nie tylko...

: 29 mar 2014 20:25
autor: darek
rok 2002 kolejny raz Kołobrzeg tym razem sanatorium Mewa.
Rozpoczęło się od ZADYMY .
miałem skierowanie do sanatorium do Mewy po odstaniu kolejki w Mewie I wtedy dopiero co wyremontowanej pani w recepcji ..zobaczyła schorzenie ..cukrzyca insulinozależna..zostałem przekierowany do ..Mewy V wówczas mekki cukrzycowej w Polsce i po odstaniu a było BARDZO dużo diabetyków skierowano czy też przyrządzano dla mnie i jeszcze jednego pana pokoik gdzie gdy weszliśmy zaczęły pomykać ..myszki a karaluszki były super duże !!
Zażądano również ode mnie opłaty za pokój 2 osobowy .
zagotowałem się gdy stwierdziłem ,że na cale piętro była TYLKO 1toaleta męska na ponad 20 panów do SPRAWDZENIA a i też 1 prysznic takie kiedyś były warunki w tym obiekcie.
Cóż zawróciłem do dyżurki zażądałem dokumentów po prostu chciałem zrezygnować i wrócić do domu .
skończyło się na wizycie u ówczesnego prezesa SA Kołobrzeg.
Cóż ..dostałem za te same pieniądze !! Pokoik 2 osobowy w Mewie I z ..atlasowa pościelą , TV , lodówka i super łazienka !!
Natomiast co do Stolika .
Obiad przychodzę do wyznaczonego i Były już 3 osoby 2 Panie i 1 Pan w Moim wieku byłem tym czwartym do brydża -wszyscy jedno schorzenie.
Jednakże wszyscy mieli skierowanie tzw po szpitalne i byli tez umieszczeni w Mewie V gdy po 2-3 dniach zaprosiłem ich do pokoju bo było zapytanie gdzie mieszkasz ? a dodatkowo nie wierzyły mi ,że mam pościel atlasowa plus duże ręczniki a nie stara ..dziurawa !!to koleżanki z ,którymi do dziś utrzymuje kontakt częściej korzystały z łazienki niż ja z moim towarzyszem niedoli z pokoju .

Re: towarzystwo do stolika i nie tylko...

: 29 mar 2014 20:32
autor: anusia153
To prawda ,że jedzenie łagodzi obyczaje i łączy ludzi, otwiera nieśmiałych. Przy stole łatwiej i szybciej nawiązuje się kontakt, po prostu musisz się odezwać podając komuś sałatę albo prosząc o sos.
Wyjeżdżając na kuracje nigdy nie wiesz obok kogo usiądziesz przy stoliku - loteria . Ostatnio jak byłam na kuracji przy moim stoliku było 4 sympatycznych panów, i to panowie dbali o mnie , jak spóźniłam sie na obiad pędzili z wazą po gorącą zupę , albo po chlebek , zabawiali rozmową , nasze pogaduchy przy stoliku nie miały końca , gawędziliśmy praktycznie na każdy temat . Panowie prześcigali się z pomysłami na spędzenie wolnego czasu ,organizowali wycieczki po okolicy, wieczorne wypady na tańce . Zawsze będę bardzo miło wspominać moich przesympatycznych " współstoliczkowiczów" , życzę każdemu tak wspaniałego towarzystwa :D

Re: towarzystwo do stolika i nie tylko...

: 29 mar 2014 20:44
autor: aqula
Byłam pierwszy raz w sanatorium, Pani na stołówce podała mi nr stolika, no i pierwsze spotkanie z towarzystwem stolikowym było na kolacji. Podchodzę do stolika i Panowie się zdziwili, że takie młode dziewczę przyszło do Nich, później przyszła też nowa Pani i byliśmy w czwórkę, towarzystwo było po 60, ale dogadywaliśmy się super :) W poniedziałek wyjechał jeden z Panów i była nas trójka przy stoliku, zaczęliśmy chodzić na spacerki, na kawkę czy na tańce razem i tak przez cały turnus trzymaliśmy się razem, po kilku dniach doszła kolejna kobitka :)A tak w ogóle to mieliśmy połączone dwa stoliku 4 osobowe i aż jednego Pana :lol: :lol: :lol:

Re: towarzystwo do stolika i nie tylko...

: 29 mar 2014 21:32
autor: jacky6
aqula pisze:Byłam pierwszy raz w sanatorium, [...] i aż jednego Pana :lol: :lol: :lol:


aż się zabawiłem w zagadnienia statystyczno - matematyczne ...
wyszło na to, że ożeniono Was z drugim stolikiem o zabarwieniu pięknopłciowym...
z jednej strony prawdziwe zadanie do ćwiczeniówki matematycznej do II klasy szkoły podstawowej...
no to qurde - ten jedynak mógł mieć na koniec bidę - musial obskoczyć aż 7 pięknych Pań...
i jak wrócił do domu to żona... :lol: :lol:
eee tam... :twisted: :twisted:
jak wrócił do pracy - to żaden koleś nie uwierzył mu, że aż 7 dziouszek musiał - nie chcial - po prostu obsługiwał... :roll: :roll:
wygrał jak w toto-lotku... :lol: :lol:
czyli trafiła mu się kumulacja sanatoryjna ...
a kolegom opowiadał, że kop...... / się nieraz po wazę zupy do okienka ...


:mrgreen: .... :ugeek:

Re: towarzystwo do stolika i nie tylko...

: 30 mar 2014 13:01
autor: AleksandraWroclaw
Ja miałam zaszczyt siedziec w towarzystwie małzenstwa gdzie :dowodzacym" we wszystkim był mąż w tym zwiazku :roll:
na szczescie nie stolikiem :lol:
Była p.Zosia z gospodarstwa rolnego - ona wszystkim tykala per ty :? i pan spod Poznania ("sanatoryjny playboy") co rusz widziałam go na korytarzach zabiegowych szeptajacego do ucha coś co chwila to innej pani :lol:
Aha, i wiecznie spieszaca sie pani ,ktora o kazdej porze wszystko pokonywała biegiem.....co mnie b.intrygowało ?
Rozmowy były o wszystkim i o niczym.....o skupie tuczu, o "synie JPII" , o kosciele i pedofilii,o polityce, o you can dance - bo pani nieustannie sie spieszacej syn dotarł do finalu :!: a ,ze taniec mnie bliski to miałysmy wspolny temat o balecie....
Towarzystwo bylo bardzo punktualne na posiłkach i czasami coś znikało z półmiska przeznaczonego dla mnie. Nie robiłam dochodzenia bo swoją" kuchnie miałam w pokoju" :D ,zreszta wiekszosc kolacji jadałam poza ośrodkiem bo budzetowe menu nie było ani zachecajace ani smaczne.
Zaprzyjazniłam sie z małzenstwem z B-Białej. którzy mnie "zaadoptowali" i byli dumni,ze ich wnuczka pracuje w zespole T.Lisa.
Na żadne tance nie chodziłam bo lubie muzyke clubową a nie disco-polo, która ponoc królowała na parkiecie w sasiednich osrodkach.
Socjologiczna obserwacja sanatoryjnego towarzystwa wiele wniosła w moje zycie i jest kolejnym doswiadczeniem.... :roll:

Re: towarzystwo do stolika i nie tylko...

: 31 mar 2014 00:14
autor: andrzej1955
Temat bardzo na czasie bo przydział stolik owy jest na cały turnus i jesteśmy razem dość długo,normą są wzajemne uprzejmości wyrażanie opinii,wydaje mi się że wykształcenie i zajmowane stanowisko nie ma tu nic do rzeczy jeżeli zebrani przy stoliku ludzie mają tzw kulturę osobistą i obycie,dla mnie nie liczy się dyplom,pieniądze i pozycja,a podejście i traktowanie drugiego człowieka :!: :!: :!: twierdzę wręcz że jak ktoś jest nieładnie mówiąc świnią z dyplomem to jest to gorzej bo jest dyplomowaną ale jednak...świnią :!: :!: :!: żyjemy w świecie drapieżnego kapitalizmu i pewne wartości odsuwane są w cień a liczy się pieniądz, pozycja ,stanowisko-zapominając o samym człowieku :!: mam nadzieję że po pewnym czasie się to zmieni i dojdziemy do....normalności Pozdrawiam :) :!: :!: :!: