Dzwonkówka Szczawnica
: 29 maja 2014 12:43
Kilka słów o moim pobycie w Dzwonkówce.
Ogólnie odczucia pozytywne. Zabiegi porównywalne do innych sanatoriów.
Wyżywienie bardzo dobre, w wystarczającej ilości i smaczne chociaż obiła mi się o uszy
wypowiedź jednego z młodszych kuracjuszy: "karmią nas jak świnie"???
Nie wiem czy w domu jada na co dzień łososia i kawior na srebrnej zastawie bo odnośnie wyżywienia panowała ogólna opinia, że jest super.
Pani Wiesia taki człowiek do wszystkiego (rehabilitantka i KO -wiec w jednym) dbała aby kuracjusze się nie nudzili.
Organizowała wyjazdy oraz dbała o wypełnienie czasu na miejscu zwłaszcza w deszczowe dni.
Obiekt wymaga odświeżenia, zwłaszcza z zewnątrz bo pokoje schludne, czyściutkie, nowe okna, ładne łazienki,
sprzątanie co drugi dzień. Aby nie było tak słodziutko to: Fatalne krzesełka, takie drewniane zydle na świetlicy przy dzwonie.
Dłużej jak godzinę trudno było na tym czymś wysiedzieć.
Kuracjusze zróżnicowani wiekowo od trzydziestu paru lat do osiemdziesięciu paru więc każdy mógł sobie dobrać towarzystwo.
Mój pokój;
[ obrazek zewnętrzny ]
Widok z mojego balkonu:
[ obrazek zewnętrzny ]
Podejście od strony deptaka do Inhalatorium i dalej do Hutnika, Dzwonkówki i Nauczyciela.
[ obrazek zewnętrzny ]
Widok z Szafranówki. Te budynki w głębi to: Nauczyciel, Dzwonkówka i Hutnik
[ obrazek zewnętrzny ]
Ogólnie odczucia pozytywne. Zabiegi porównywalne do innych sanatoriów.
Wyżywienie bardzo dobre, w wystarczającej ilości i smaczne chociaż obiła mi się o uszy
wypowiedź jednego z młodszych kuracjuszy: "karmią nas jak świnie"???
Nie wiem czy w domu jada na co dzień łososia i kawior na srebrnej zastawie bo odnośnie wyżywienia panowała ogólna opinia, że jest super.
Pani Wiesia taki człowiek do wszystkiego (rehabilitantka i KO -wiec w jednym) dbała aby kuracjusze się nie nudzili.
Organizowała wyjazdy oraz dbała o wypełnienie czasu na miejscu zwłaszcza w deszczowe dni.
Obiekt wymaga odświeżenia, zwłaszcza z zewnątrz bo pokoje schludne, czyściutkie, nowe okna, ładne łazienki,
sprzątanie co drugi dzień. Aby nie było tak słodziutko to: Fatalne krzesełka, takie drewniane zydle na świetlicy przy dzwonie.
Dłużej jak godzinę trudno było na tym czymś wysiedzieć.
Kuracjusze zróżnicowani wiekowo od trzydziestu paru lat do osiemdziesięciu paru więc każdy mógł sobie dobrać towarzystwo.
Mój pokój;
[ obrazek zewnętrzny ]
Widok z mojego balkonu:
[ obrazek zewnętrzny ]
Podejście od strony deptaka do Inhalatorium i dalej do Hutnika, Dzwonkówki i Nauczyciela.
[ obrazek zewnętrzny ]
Widok z Szafranówki. Te budynki w głębi to: Nauczyciel, Dzwonkówka i Hutnik
[ obrazek zewnętrzny ]