Jestem i ja
Dom z lekka ogarnięty , pranie się pierze

, jak to dobrze , że już dawno minęły czasy Frani

, i w piecu kaflowym nie trzeba rozpalać , aby obiad ugotować , indukcja szybciej się rozpala

, jeśli by leń dopadł , to obiad sam przyjedzie do domu

miotełką nie trzeba okruszków zmiatać bo wystarczy telem posterować i odkurzacz sam odkurzy

wody nie trzeba grzać w garach na piecu , bo sama - gorąca płynie z kranu , kiedyś paliło się w kilku piecach i różnie z tym ciepłem bywało

, dzisiaj wystarczy palić w jednym i dobrze ogrzane jest 300 m

.... tylko nie wiem czemu , teraz czuję się o wiele bardziej zmęczona , niż 40 lat temu
Ech , wzięło mnie na wspomnienia

chyba to wina dzisiejszego święta
A ile to człowiek , będąc w liceum , nakrzyczał się .... Niech się święci 1 maja i różne inne

, miałam " przyjemność " nosić w pochodzie portret pewnego wrr pana

... no , cóż taki mieliśmy klimat
