Witajcie moi kochani Szaleńcy.
I kolejna niedziela. Nie mogłem tej nocy spać i wstałem o 3 nad ranem.
Wczoraj impreza - przyjęcie dziecka a dziś na noc do pracy.
Piesek ciężko chory, ma raka, i już krew leje się z niego jak z kranu, całą noc przy nim waruję
Trzeba go uśpić bo się biedaczysko już męczy.
Pogoda na wybrzeżu: 11 kresek i drobny deszczyk ale nie wieje.
Zapraszam Was na kawę i herbatkę
I może drożdżóweczka przy niedzieli

z rabarbarką
a i humorek się znajdzie
Cztery katoliczki piją kawę. Pierwsza mówi:
– Mój syn jest księdzem. Kiedy wchodzi do pokoju, ludzie mówią: „Ojcze”.
Druga mówi:
– Mój syn jest biskupem, kiedy wchodzi do pokoju, ludzie mówią: „Wasza miłość”.
Trzecia na to:
– Mój syn jest kardynałem, kiedy wchodzi do pokoju, ludzie mówią: „Wasza ekscelencjo”.
Ponieważ czwarta w milczeniu sączy kawę, delikatnie ją zachęcają:
– No…?
– Mój syn jest wspaniale umięśnionym tancerzem. Kiedy wychodzi na scenę, kobiety wołają: „O mój Boże!”
Wychodzi dziecko ze szkoły, idzie chodnikiem. Powoli podjeżdża facet koło czterdziestki i jedzie równo z dzieckiem.
Facet: - Wsiadaj!
Dziecko:- Nie, nie wsiądę!
- Wsiadaj, dam ci czekoladę.
- Nie!
- Dam ci czekoladę i 10 złotych.
- Nie!
- Ostatnia propozycja: czekolada i 20 złotych.
- Tato! Kupiłeś Tico, to sam sobie jeździj...
Podpity student leje sobie pod murkiem.
Przechodzi kobitka, zadbana czterdziestolatka:
– Jak panu nie wstyd?! … (przyjrzawszy się) – A propos, pozwoli pan, że się przedstawię?
Miłej niedzieli życzę Wam kochani
