Przede wszystkim ,nie żyjemy w kraju ,w którym dba się w sposób należyty o określone grupy społeczne.
Jedni mając 1500 h płacą śmieszne podatki,ale też mają prawo do wyjazdu w celach rehabilitacyjnych z możliwością wyboru ,miejsca ...tylko oni odpoczywają na Melediwach. I są tacy ,u ktorych biega 10 kur po podwórku i parę gęsi i też maja takie prawo ,ale różnica zasadnicza.
Miastu przysłowiowemu żyje się zdecydowanie ciężej ,nie będę tego zagadnienia rozwijać /wystarczy tylko opłacić czynsz mieszkaniowy/etc.
Zarówno jedni i drudzy żyją w szumnym XXI wieku ,a więc mają pełne prawo oczekiwać życia na godnym poziomie.I co? i n ic.Marzenia to jedno ,a zły system zarządzania na wielu płaszczyznach to druga istotna sprawa.
Politycy prowadzą spory ,walczą o władzę ,ustawy leżą w komisjach i albo trafią przed oblicze kłótliwego Sejmu ,albo nie .A po drugiej stronie ,zwykli obywatele ich zwykłe oczekiwania do godnego życia ,prawa do poszanowania godnosci ,prawa do zapewnienia godziwego bytu swojej rodzinie.
Prawo to niby funkcjonuje ,ale niezadowolenie społeczeństwa pokazuje ,że jest jeszcze długa droga do społecznej sprawiedliwości .
Ale jak ktoś dzisiaj napisał ...uśmiechajmy się ...cieszmy się z małych rzeczy,daru życia ..."spieszmy się kochać ludzi..."
Pozdrawiam




