Witam!
Myślałam, że już nic nie napiszę na temat szczepienia ale jednak muszę.
Wczoraj byłam na spotkaniu moich przyjaciół z klasy, 10 osób, wszyscy po dwóch dawkach i rodziny też. Mamy już naprawdę swoje lata, nasze dzieci są w średnim wieku, wnuki to nastolatki a nawet więcej.
Wszyscy przeżyliśmy szczepienie bez wielkich "atrakcji" choć stan naszego zdrowia raczej bardzo odbiega od doskonałości. Nikt z nas nie zna nikogo, komu szczepienie jakoś bardzo zaszkodziło.
Ale piszę, bo są ludzie, którzy się boją, ale są tacy, którzy lubią straszyć
Tekst powyżej
Darku,to nie jest szczepionka,to jest preparat ,koniec eksperymentu grudzień 2023,koniec kropka.
No i już ktoś się wystraszy. Bo to nie szczepionka tylko co ?
P R E P A R A T

, czyli rzecz straszna!
Oczywiście, że szczepionka jest preparatem bo została spreparowana czyli wytworzona.
Np. w chemii, która jest mi najbliższa jest to termin oznaczający mieszaninę bądź roztwór składający się z co najmniej dwóch substancji. Są preparaty biologiczne jak wycinek lub tkanka pobrana do analizy itd, mikrobiologiczne, farmaceutyczne (np. preparat na porost włosów) itd.
Ale szczepionka, która nie jest szczepionką tylko P R E P A R A T E M

, to jest już coś do postraszenia zagubionych i niepewnych.
Mam również zastrzeżenie co do tej pełnej dobrowolności w podejmowaniu decyzji. Oczywiście, zmusić nikogo nie wolno ale namawiać trzeba. Bo co by było gdyby:
nosiciele wirusa HIV nie zgłaszali tego idąc np. do dentysty, bo to ich sprawa i nikomu nic do tego, a że ktoś się zarazi, trudno, są dziś jakieś leki na to,
nosiciele wirusa żółtaczki typu B odmówią testu HBs a inni przed operacją odmówią szczepienia, a że ktoś się zarazi, cóż kiedyś często wracało się ze szpitala z żółtaczką,
nosiciele wirusa żółtaczki typu C nie zgłoszą tego bo to ich sprawa a jeśli ktoś się zarazi i pewnie umrze, cóż trudno.
Wirus covid 19 jest wirusem silnie zakaźnym, nie ma leku, można ciężko zachorować i nawet nie przeżyć, więc tak nie do końca jest to prywatna sprawa każdego, bo żyjemy, pracujemy, uczymy się wśród ludzi. I wszyscy powinniśmy być odpowiedzialni.
Nie znam nikogo kto zmarł od szczepionki, ale znam bardzo dużo ludzi, którzy się zarazili, chorowali lekko, ciężko i bardzo ciężko a dwie osoby zmarły. Taka jest statystyka na gęsto zaludnionym Śląsku, może w innych rejonach kraju jest inaczej.
A jeśli ktoś nie może się szczepić, to wśród innych zaszczepionych będzie bezpieczniejszy, ma szansę nie zarazić się.
I na koniec przykład Dani888. Boi się bardzo, ma przeciwwskazania i inne, prywatne obawy. Bardzo ją rozumiem i bardzo jej współczuję

.
Ale nie rozumiem lekarzy i tego, że jedni jej odradzają a inni wprost nakazują się zaszczepić. Jak człowiek sam może, nie mając dostatecznej wiedzy podjąć dobrą, odpowiedzialną decyzję. Co się stanie, jeśli na tę chorobę zachoruje i to ciężko?
Czy Ci lekarze, którzy odradzają mają wiedzę i empatię orzeczników pewnej instytucji, czy właśnie odwrotnie, czy ci co namawiają do szczepień mają na celu zmniejszyć znacznie ilość comiesięcznych wypłat
Życzę miłego wieczoru i dobrych, spokojnych decyzji. I proszę, nie straszmy się nawzajem
