co już jedna Dama się do mnie przyssała
i tak od pobytu w sanatorium dwa lata zleciały, a ona wciąż mnie dręczy i męczy,
po nocach spać nie daje
i najgorzej mnie wkurza to,
że nijak pozbyć się jej nie daję rady
a ona jak zaklęta ze mną szuka zdrady,
bo to mężatka, co chyba nowego męża by chciała
ale mnie po pierwszym małżeństwie to raczej tylko wolność się marzy
A teraz nie wiem, czy żarty sobie ze mnie robi, czy też na poważnie mam to rozumieć,
że pobyt wspólny mi proponuję w kurorcie
czy dalej brnąć w nieznane,
czy szybko o ile się uda teren opuścć niepostrzeżenie;),
by nie dać się usidlić jak ptaszek
co wpadł w sidła niewoli
I
więc może to gra podstępna
i najpierw mnie rozkocha jeszcze bardziej w sobie,
a później mnie porzuci wstrętnie,
kiedy już swój cel osiągnięty będzie miała


