Nie jestem posiadaczką karty parkingowej i życzyłabym sobie, by tak już zostało. Być może ktoś uzna, że w takim razie nie powinnam się tu wypowiadać, ale nurtuje mnie w tej dyskusji jeden aspek. Co jest w całej tej sytyacji ważniejsze dokument czy człowiek? Bo dla mnie człowiek i skoro ktoś otrzymał ową kartę, to rozumiem, że mu się ona po porostu należy, a co za tym idzie pewne prawa i przywileje. To czy ma jakieś znaczenie czy akurat posługuje się aktualną czy starą kartą? Karta to tylko dokument, które potwierdza przysługujące nam prawa i bat na tych, którzy by chcieli korzystać z przywilejów bezprawnie, a tego zdecydowanie nie pochwalam.
A te młode panie czy panowie to mogą być np. matki lub ojcowie dzieci niepełnosprawnych. Przecież nie mają tego wypisanego na czole. Może jak nam się coś nie zgadza, to warto najpierw grzecznie zapytać i wyjaśnić sytuację, a nie z góry oskarżać. Póki co obowiązuje zasada domniemania niewinności.
To oczywiście jest tylko moje zdanie i można się z nim zgodzić bądź nie.
Pozdrawiam dyskutantów!


