Wczoraj w domu usiłowałem skorzystać z tej nietypowej terapii przeciwbólowej.
Niestety, te nowinki nie znalazły, mówiąc oględnie, zrozumienia

... oj, co ja się nasłuchałem

... perwers, to było najłagodniejsze słowo

... nie pomogło nawet tłumaczenie, że to miała być taka gra wstępna.
Ba, była nawet groźba separacji od stołu i łoża

... od łoża jakoś dałbym radę

, ale od stołu? ... przy mojej rachitycznej posturze długo bym nie pożył.
Konkluzja była taka, że mam iść do doktora, a najlepiej dwóch ... jeden od kolana, drugi od głowy

... z tym, że szybciej do tego od głowy.
I jak tu żyć?
Zostają prochy, albo jakaś samarytanka na boku.
