zbigniew165 pisze: (...) Oby taki turnus już się więcej nie trafił w naszym hotelu, (...)
Tego Ci życzę, ale myślę, że do tego potrzebny jest jeden spełniony warunek. Większość gości na
turnusie to nie mogą być małżeństwa. Ta społeczna instytucja "zabija" wszelkie przejawy chęci do
jakichkolwiek integracji czy zabawy. Każda, każdy pilnuje swojej drugiej połówki jakby miała co
najmniej wartość złota z Fortu Knox. Może i tak jest, ale tylko na pokaz, a w rzeczywistości to na
początku pobytu "powarczą" na siebie, a potem do końca chodzą obrażeni, co udziela się również
innym. Już dawno temu pisałem, że wyjazdy małżeńskie do sanatorium to
w większości pomyłka.
Ludzie nie potrafią "pozostawić swoich problemów" w domu. Jeśli ktoś na co dzień nie wychodzi na
spacery, nie spotyka się ze znajomymi, nie chodzi się bawić, to żaden wyjazd tego nie zmieni.
Razem z bagażem przywozi się swoje codzienne problemy i zachowania. Typowy wypoczynek Polaka
to kanapa i pilot, (i ... piwo) a moją opinię potwierdzają posty Zbyszka. Oczywiście od tej reguły
(wyjazdy małżeńskie) bywają wyjątki, ale jest to tak znikomy odsetek całości, że wręcz niezauważalny.
Poza tym myślę, że jeśli ludzie są zmęczeni sobą na co dzień, taka przerwa od siebie na kilka tygodni
może czasem przynieść sporo korzyści.
p.s. dodam jeszcze, że Adwent nigdy nie miał dużego wpływu na zabawy w tym okresie,
a w miejscowościach uzdrowiskowych jest akceptowany przez miejscowych duchownych.