Byłam w Jubilacie na turnusie w ramach ZUS w czerwcu. Nie był to mój pierwszy pobyt w sanatorium ale mogę go uznać za jeden z najlepszych. Pokoje są różne, w większości dwuosobowe ewentualnie studio 2 + 2. Mnie trafił się pokój po remoncie, ładny, fajnie usytuowany. Wszystkie pokoje za wyjątkiem tych na parterze mają balkony na których kwitnie życie towarzyskie

. Pokojowe fajne i miłe, bez problemu można było wymienić ręczniki czy też poprosić o posprzątanie pokoju. Niestety nie można tego powiedzieć o personelu medycznym. Lekarka nieprzyjemna do tego specjalista gastroenterolog nie mająca raczej zielonego pojęcia o schorzeniach narządu ruchu, zapisująca zabiegi z kosmosu nie zważając na sugestie ze strony osoby Zainteresowanej, a przecież osoby chorujące od lat na te schorzenia mamy świadomość tego co najbardziej nam służy. Pielęgniarki zachowywały się jak psy gończe wietrzące wszędzie pijaństwo. Szczytem bezszczelności z ich strony było wchodzenie do pokoju bez pukania. Bardzo miła obsługa kuchni. Jedzenie smaczne, aczkolwiek dla mężczyzn w sile wieku może być go mało. Brakuje mięsnych potraw i ryb. Da się jednak przeżyć. Ponieważ zabiegi niejednokrotnie pokrywały się z posiłkami a niestety o wcześniejsze ich wykonanie było trudno można było otrzymać posiłek później. Na zabiegi trzeba się nabiegać, daleko jest zwłaszcza do Nowego i Starego Jerzego, jednak dla tych którzy mają duże problemy z poruszaniem się jeździ BUS. Dla tych sprawniejszych, którzy lubią tańczyć polecam Restaurację Rybną, z tym że tylko jak jest w miarę ciepło bowiem potańcówki są tam na wolnym powietrzu. Najbliżej jednak Jubilata jest. Piekiełko to porażka, podobnie jak Zdrojowa zwłaszcza dla osób młodych i w średnim wieku. Sam Lądek, to ładne miejsce z możliwością spacerowania. A tak naprawdę to jak ocenimy nasz pobyt w sanatorium zależy od tego jakie otrzymamy zabiegi i czy będą nam one służyły i oczywiście od towarzystwa...ja na nie narzekać nie mogę

Pozdrawiam.