REFLEKSJE NAD ZYCIEM-NASZYM ZYCIEM

Tu można inicjować tematy niemieszczące się w zakresie innych kategorii.
Awatar użytkownika
andrzej1955
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 19503
Na forum od: 27 sty 2011 16:52
Oddział NFZ: Łódzki
Staż sanatoryjny: 10
Podziękowano: 5 razy

Re: REFLEKSJE NAD ZYCIEM-NASZYM ZYCIEM

Post autor: andrzej1955 »

Nic dwa razy się nie zdarza i zapewne z tej przyczyny,zrodziliśmy się bez wprawy i umrzemy bez rutyny :!: nigdy nie mów nigdy i bierz to co niesie ci dzień i los,ale jakie to trudne bo nie jesteśmy w stanie korzystać z wzorców-bo jakich i od kogo,skoro jesteśmy myślącymi istotami i różnie reagujemy,nawet na takie same wydarzenia i zdarzenia z naszego życia które co raz nas zaskakuje i płata figle-delikatnie mówiąc,każdy jest kowalem swojego losu :?: człowiek planuje a Ten Na Górze się z tego śmieje :!: ważne aby tego śmiechu i przyjemnych chwil w Naszym Życiu było zdecydowanie więcej niż łez,bólu i żalu i abyśmy zachowali pogodę ducha,życzliwości do ludzi,nie dali się po prostu stłamsić-proste ale jak skomplikowane i diabelnie trudne :) :) :) pozdrawiam serdecznie wszystkich w ten zwariowany i trudny czas :serce: Elunia ,Selene i wiele osób tu istniejących jako rozmówcy mówili o tym jak ważną rzeczą jest że tu są razem z Nami i piszą o swoich problemach,radościach,porażkach i sukcesach,ja też wielokrotnie dziękowałem za bytność tutaj choć mam niewyparzony język,jeszcze raz pozdrawiam :) :) :)
Awatar użytkownika
eluunia
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 10690
Na forum od: 23 lut 2013 16:44

Re: REFLEKSJE NAD ZYCIEM-NASZYM ZYCIEM

Post autor: eluunia »

Andzejku i Wy kochani :serce: a ja jak jeszcze ten nielot ....pomimo wszystko ..na przekór wszystkiemu ... dzięki Temu tam na górze...po prostu uśmiecham się ...wbrew wszystkiemu ...uśmiecham się ...trudne zadanie...ale zaczynam to robić ;) ..pozdrawiam i też się cieszę że jestem z Wami :serce:
Awatar użytkownika
anusia153
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 3923
Na forum od: 08 gru 2013 08:04
Staż sanatoryjny: 4

Re: REFLEKSJE NAD ZYCIEM-NASZYM ZYCIEM

Post autor: anusia153 »

Awatar użytkownika
malgorzatas
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 58948
Na forum od: 16 lis 2013 14:16
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 6
Podziękował: 1 raz
Podziękowano: 2 razy

Re: REFLEKSJE NAD ZYCIEM-NASZYM ZYCIEM

Post autor: malgorzatas »

Ks. Mieczysława Malińskiego

...Każdy z nas ma taki kwiat w duszy. I ty też. Kwiat twojego sumienia. Jeżeli wieczorem w twojej duszy jest ciemno, smutno i zimno, to znaczy, że twój dzień, który przeszedł, nie był dobry. A jeżeli wieczorem jesteś szczęśliwy, twoja dusza napełniona jest szczęściem, światłem, muzyką, to znaczy, że twój dzień był dobry.
(z bajki " Jest taki kwiat ") :kwiat:
Awatar użytkownika
margot
W naszej pamięci
W naszej pamięci
Posty: 44436
Na forum od: 26 lip 2010 13:17
Oddział NFZ: Lubelski
Staż sanatoryjny: 6

Re: REFLEKSJE NAD ZYCIEM-NASZYM ZYCIEM

Post autor: margot »

Chwila refleksji :|
http://youtu.be/I4P88I4mquQ
:serce:
...i takie minimum o życiu co warto :|
http://youtu.be/kSBArxQC1Vs
:serce:
Awatar użytkownika
malgorzatas
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 58948
Na forum od: 16 lis 2013 14:16
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 6
Podziękował: 1 raz
Podziękowano: 2 razy

Re: REFLEKSJE NAD ZYCIEM-NASZYM ZYCIEM

Post autor: malgorzatas »

Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym.
Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie.
W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla.
Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro?
Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go.
Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i
życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia.
Wyjdź mu naprzeciw.
— Phil Bosmans :kwiat: :kwiat:
forumowicz

Re: REFLEKSJE NAD ZYCIEM-NASZYM ZYCIEM

Post autor: forumowicz »

Oj tak, tak - byłam w sanatorium, każdy powie, że nie ma się czym chwalić, to też ja się wcale nie chwalę, po prostu stwierdzam fakt. Do sanatorium na leczenie jeździ tysiące ludzi i mnie się też udało spędzić ponad trzy tygodnie na zabiegach. Nie będę pisała o tym, że lekarze i cała opieka medyczna w owej placówce okazała się całkiem do rzeczy. Okładano mnie borowiną, parafiną, leczono laserem, prądem, magnetyką, kazano ćwiczyć grupowo i pojedynczo, wysyłano na kryty basen, abym sobie popływała. Ograniczono mi dopływ kalorii, abym nieco straciła na wadze i przy tym zadbano również o zbędne fałdki zapisując masaż suchy i podwodny. Tak więc z dużym poświęceniem zadbano o moje zdrowie, abym po przewlekłej chorobie mogła wrócić do pracy z nowymi siłami i z dobrym samopoczuciem.
Swego czasu nasłuchałam się o tym co dzieje się w takich placówkach, w sanatoriach leczyło się wielu moich znajomych, oraz kilka osób z rodziny.
Kiedy oznajmiłam, że jadę do sanatorium usłyszałam jeszcze więcej. Każdy mi doradzał jak mam się pakować i każdy chciał być bardziej dowcipny od drugiego. Usłyszałam, że mam w walizce układać warstwami: bluzeczka-pół litra, spódniczka-prezerwatywa, spodnie-afrodyzjak, majteczki z koronki-jakieś winko i tak dalej. Dostałam też masę dobrych rad w stylu – nie zapomnij adresu kiedy już pozbędziesz się dresu, stresu i okresu-, lub zabierz ze sobą szpilki, aby oznaczyć drzwi, gdyby współlokatorka zbyt wcześnie wróciła ze spaceru.
Słuchałam tego z dobrotliwym uśmieszkiem, przecież wiedziałam, co zamierzam robić i jak wykorzystać czas,aby naprawdę odpocząć. Zresztą nic nikomu do tego, co będę robiła, jestem panną - no dobra - panną z odzysku, więc cokolwiek zrobię nikogo nie zaboli.
Ośrodek, w którym zamieszkałam, miał do dyspozycji pokoje dwuosobowe z łazienką, wyposażone w lodówkę i telewizor. Przydzielono mi jeden taki pokój razem z bardzo sympatyczną współlokatorką. Bardzo szybko doszłyśmy do porozumienia i już od samego początku wiedziałyśmy, że będzie nam się dobrze razem mieszkało.
Krystyna była mężatką i widać było, że nie interesują ją żadne romanse.
- To świetnie - pomyślałam sobie, nie będzie mnie wyciągała na żadne tańce, na żadne podrywy i do kawiarni. Nie jestem jeszcze gotowa na kolejny związek w moim życiu, potrzebny mi spokój i dobry wypoczynek i tak zamierzam postępować.
Całe przedpołudnia nie było czasu na nic, najpierw śniadanie, potem po kolei zabiegi, obiad i jeszcze dwa zabiegi a od godziny piętnastej, już miałyśmy czas na swoje zajęcia i mogłyśmy robić to co nam odpowiadało.
Zwiedziłyśmy pieszo całą okolicę, poznałyśmy kilka wspaniałych zakątków przyrody, a po kolacji ruszałyśmy na kryty basen, znajdujący się na parterze w ośrodku.

Przez cały ten czas mogłyśmy obserwować zachowania wszystkich kuracjuszy i nie powiem, miałyśmy z tego spory ubaw. Obserwowałyśmy zarówno mężczyzn, jak i kobiety, nie oceniałyśmy, bo i po co, nie o to chodziło, każdy ze swoim życiem robi to co mu się podoba.
Po jakimś czasie zauważyłyśmy, że pojawiło się kilka par, których nie było na początku, spacerowały trzymając się za ręce i czule spoglądały sobie w oczy.
Nie to jednak intrygowało wszystkich z sanatorium, wszystkich nas ciekawił jeden mężczyzna i wcale nie dlatego, że był jakoś wyjątkowo przystojny, bo tak naprawdę był całkiem przeciętnej urody, ale wyróżniał się z tłumu.
Zawsze ubrany w elegancki garnitur i dopasowane do niego buty, koszule i krawaty. My normalni kuracjusze najlepiej czuliśmy się w dresach, sportowych koszulkach i sportowych butach.
Ileż było domysłów co do tego kim jest ów elegancik, mówiono różne dziwne rzeczy
- A wie pani – zaczepił mnie kiedyś sąsiad z pokoju naprzeciwko – ten elegancki pan to jest podstawiony przez ZUS, trzeba na niego uważać, bo może donieść do lekarzy i nie dostanie pani renty.
- Proszę pana , ja wcale nie chcę renty – odpowiedziałam – a poza tym co on może na mnie donieść, przecież nie robię nic złego, to raczej pan ma się czego obawiać, ale nie ze strony tego pana, panu zaszkodzić może nasza pokojówka, jak pokaże lekarzom czym wypełnione są wasze kosze na śmieci
- Oj, ale mi pani docięła – powiedział sąsiad z lekka urażony
- No, niech się pan nie obraża – uśmiechnęłam się do niego – wcale nie chciałam panu dokuczyć, ja po prostu nie mam się czego bać, myślę, że i pan również – dodałam ugodowo
Innym razem w drodze na zabiegi, zaczepiła mnie znajoma z basenu
- Byłam sobie wieczorem potańczyć i przyszedł też ten wystrojony – zaczęła opowiadać – zaraz zrobiło się jakoś sztywno, wszyscy się go boją, a on jak nie zacznie wywijać z tą swoją czarnulką, bo wie pani, że poderwał sobie tą mężatkę z siódemki, nawet pasują do siebie, ale to nic dobrego nie wróży – dodała
- Wróży nie wróży, chcieli sobie potańczyć, jak wielu innych, to niech tańczą, a co z tego wyniknie, czas pokaże – odpowiedziałam i pomaszerowałam na masaż
I tak mijał dzień za dniem, tydzień za tygodniem, aż nadszedł dzień pożegnania. Przyznam szczerze nie bardzo chciało mi się opuszczać miejsce, w którym czułam się dobrze, żal mi było rozstawać się z nowo poznanymi ludźmi i myśl, że to koniec odpoczynku, wracam do pracy też nie napawała mnie wielkim szczęście. Ale przecież najważniejsze jest to, że wracam do zdrowia. Wiem, już nigdy nie będzie tak jak przed chorobą, ale w moim życiu niewiele to zmienia.

Do sanatorium, miała przyjechać po mnie moja przyjaciółka, kiedy zadzwoniła, że już wyjeżdża z domu, wiedziałam, mam dwie godziny aby się spakować, rozliczyć z pokojówką, oddać kartę pacjenta. Kiepsko wyliczyłam czas i kiedy oddawałam klucz do pokoju, zostało mi jeszcze dobre czterdzieści minut do przyjazdu koleżanki.
Usiadłam w fotelu obok drzwi i miałam dobry widok na to co się dzieje w środku i na zewnątrz budynku, było to ciekawe doświadczenie. Byłam świadkiem kilku pożegnań, patrzyłam na łzy okresowych narzeczonych i smutne oczy panów, kiedy panie wsiadały do samochodów swoich mężów, zadziwił mnie jednak „nasz tajemniczy "elegant”.
Był smutny, można powiedzieć załamany, usiadł w fotelu obok mnie i zaczął mówić
- Pojechała, już jej nigdy nie zobaczę –
- Tak – zdołałam wykrztusić
- Była najpiękniejsza w całym sanatorium, myślałem że będzie moja, ale ona ma męża, nie chce od niego odejść, a ja chciałem znaleźć żonę, teraz kiedy odszedłem z zakonu, nie chcę być sam – ciągnął mój rozmówca
Słuchałam, tego bardzo zdziwiona, ale nie mogłam powstrzymać się od pytania
- Przecież wiedział pan, że nie jest wolna, więc dlaczego właśnie ona, a poza tym był pan księdzem, już całkiem tego nie rozumiem.
- Nie tylko pani nie rozumie, ja też nie mogę tego zrozumieć, spędziłem z nią cudowne chwile, była najcudowniejszą, najczulszą kochanką, teraz to boli, to bardzo boli – dodał.
- Nie wiem co mam panu powiedzieć – zaczęłam ostrożnie – chyba można było się tego spodziewać, nie tak łatwo poukładać sobie życie, jeżeli zaczyna się ze złej strony – przykro mi – dodałam.
Pojawiła się moja koleżanka, podałam rękę byłemu księżulkowi, życzyłam mu powodzenia i ruszyłyśmy z przyjaciółką w drogę powrotną do domu.
Swoją drogą, jakie to wszystko dziwne, przez przypadek dowiedziałam się kim naprawdę jest elegancik z sanatorium i chyba wolałabym wersję szpiega ZUS, bo jego „spowiedź ” spowodowała nową falę niecenzurowanych myśli na temat postępowania tych co powinni dawać dobry przykład, a może to tylko mi się tak wydaje.
Wróciłam do domu z nowymi doświadczeniami, dobrymi wspomnieniami. Przede wszystkim z przekonaniem, że w sanatorium jest dokładnie tak jak chcemy, a nie tak jak mówią inni, wybór zawsze należy do nas.
Awatar użytkownika
Narewka
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 1046
Na forum od: 19 wrz 2011 19:31
Oddział NFZ: Mazowiecki
Staż sanatoryjny: 33
Podziękował: 4 razy
Podziękowano: 16 razy

Re: REFLEKSJE NAD ZYCIEM-NASZYM ZYCIEM

Post autor: Narewka »

No nie,czyżby Max był kobietą??.Czy to tylko wklejony czyjś blog?.A czy Max to dawny MAX?.wie ktoś?.
Awatar użytkownika
malgorzatas
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 58948
Na forum od: 16 lis 2013 14:16
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 6
Podziękował: 1 raz
Podziękowano: 2 razy

Re: REFLEKSJE NAD ZYCIEM-NASZYM ZYCIEM

Post autor: malgorzatas »

Narewka pisze:No nie,czyżby Max był kobietą??.Czy to tylko wklejony czyjś blog?.A czy Max to dawny MAX?.wie ktoś?.
Tak Narewko to Max...nie nowy ale ten sam... ;)
Awatar użytkownika
Leon43
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 1418
Na forum od: 05 sty 2014 22:24
Oddział NFZ: Mazowiecki
Staż sanatoryjny: 5
Podziękował: 2 razy
Podziękowano: 1 raz

Re: REFLEKSJE NAD ZYCIEM-NASZYM ZYCIEM

Post autor: Leon43 »

bardzo refleksyjna historia kuracjuszki, sądzę, że oparta na faktach. Ksiądz to też mężczyzna, czasem ulega przekonaniu, że może warto być szczęśliwym z kobietą. Stereotyp, że jemu nie wolno porzucić kościoła, rodzić grzechów z cudzą żoną. ;) Każdy z nas może być oceniany, ale "inność" zazwyczaj rodzi ciekawość, tworzą się plotki... Może to i dobrze, że co jest na wyjeździe czy w Sanatorium to niech tam zostanie.
Zablokowany