Szczawno-Zdrój sanatorium Młynarz

Forum na którym możemy wyrazić swoją opinię na temat ośrodka, w którym byliśmy. Podziel się z innymi wrażeniami o sanatorium, szpitalu uzdrowiskowym. Zapytaj kuracjuszy jak było podczas ich turnusu. Jakie mieli warunki zakwaterowania i zabiegi rehabilitacyjne.
204
Posty: 1
Na forum od: 12 gru 2012 00:27

Szczawno-Zdrój sanatorium Młynarz

Post autor: 204 »

Wróciłem z turnusu sanatoryjnego w Szczawnie Zdrój. Zakwaterowany byłem przez trzy tygodnie w sanatorium Młynarz. Pokój miałem całkiem przyzwoity, choć nie wszystkie odpowiadają standardowi, reklamowanemu w Internecie.

Co mnie skłania do napisania kilku słów dotyczących pobytu? Nieudolność zarządzania uzdrowiskiem w zakresie decyzji administracyjnych, choć są też jasne punkty na tym firmamencie. Sporo bzdurnych postanowień, które nie zawsze wynikają z dbałości o kuracjusza, a są po prostu pójściem’ na skróty’, tak, aby najmniejszym kosztem zapewnić sobie wysoki komfort.

Zacznę od Pijalni Wód. Od początku nie potrafiłem zlokalizować natarczywego ‘pikania’ w hali Pijalni, które już po kilku minutach wyganiało mnie na zewnątrz. Dyżurne panie porządkowe w pijalni nie potrafiły zidentyfikować owego odgłosu, choć siedzą tam po kilka godzin dziennie i widocznie się przyzwyczaiły. Po zgłoszeniu w Biurze Zarządu Uzdrowiska i po tygodniu czekania problem rozwiązano. Podobnie było z brakiem światła w szatni męskiej w Koronie Piastowskiej. Dwa tygodnie ludzie przebierali się po ciemku i interwencja u pani kierowniczki w Zakładzie Przyrodoleczniczym nic nie dawała, dopiero interwencja w Biurze Zarządu Uzdrowiska okazała się skuteczna. To te jasne punkty.

Parkowanie w sąsiedztwie Młynarza.
Strefa ochronna, pod spodem źródła, dlatego dba się bardzo o niedopuszczenie do skażenia olejem, benzyną itp. produktami związanymi z eksploatacją pojazdów. Parkować należy z dala od tej strefy. Dlaczego wobec tego nie stosuje się tej zasady do mieszkańców sąsiedniego budynku, których pojazdy stoją w strefie ochronnej i nikt ich stamtąd nie przegania. W ogóle, kuracjusze traktowani są często, jako zbędny element uzdrowiska i prawdopodobnie bez nich funkcjonowało by ono dużo efektywniej.

Zabieg polegający na piciu wody zdrojowej z jednego ze źródeł.
Po raz pierwszy spotkałem się z takim rozwiązaniem. Zawsze bowiem było picie wody dodatkiem do zabiegów, a nie zabiegiem sensu scricto. Regulamin powieszony w hali Pijalni mówi, że nie wolno nalewać wody do butelek. Potwierdza to pan prowadzący tam kiosk z porcelanowymi pijałkami mówiąc, iż ‘to jest pijalnia a nie rozlewnia’. No cóż, każdy musi dbać w jakiś sposób o własny interes... Wytłumaczenie tego stanu jest następujące: butelką można przypadkowo dotknąć kranu z wodą i spowodować jest bakteryjne skażenie. Nie wiadomo jednak czy podobna sytuacja nie może mieć miejsca przy nalewaniu wody do plastikowych kubeczków, które sprzedaje pan w kiosku. nie widziałem bowiem, aby ktoś po jednorazowym użyciu kubka wyrzucał go i kupował następny. Dochodzi do kuriozalnych sytuacji mających charakter nękania kuracjuszy. Pozwala się nalać wody do kubka i przelać ją następnie do butelki. Nie wiadomo jednak dlaczego przelewania można dokonać na zewnątrz Pijalni? Mój kolega kilkakrotnie wchodził, nabierał wody, wychodził, przelewał ją do butelki na zewnątrz, po czym powtarzał całą operację aż do napełnienia butelki. W grudniu, przy kilkustopniowym mrozie, za każdym razem wychładzając wnętrze. To było jak w filmie Barei.

Wiele problemów rodzi system przepływu środków. Z naszej kieszeni zabiera je Państwo, po czym wg własnego widzimisię, dysponuje nimi bez naszej wiedzy i zgody. Przyjeżdżając na kurację traktowani jesteśmy jako petenci, którzy wszędzie muszą o coś prosić, zabiegać, wykłócać się no i dodatkowo płacić, mimo iż do sanatorium jedziemy de facto, za własne pieniądze, które nam wcześniej wyciągnęło z kieszeni Państwo. Tu czekolada, tam kawka... W skrajnych przypadkach kuracjusz to śmieć.

Sprawa wcześniejszego wyjazdu z kuracji.
Wewnętrzne zarządzenie uzdrowiska określa kwotę 50 zł, jako umowną, za każdy dzień wyjazdu wcześniej. Argumentem jest tu fakt, iż NFZ nie wpłaca do kasy uzdrowiska dotacji za kuracjusza, którego nie ma. Nikt jednak nie mógł mi wyjaśnić, na jakiej zasadzie traktowane to jest jako strata uzdrowiska, skoro kuracjusza nie ma? Nie je, nie śpi, nie bierze zabiegów, więc nie generuje kosztów. Dlaczego miałby ktoś (NFZ) za niego płacić i w jaki sposób uzdrowisko jest stratne, że musi sobie ten fakt rekompensować wyciągając z naszej kieszeni po 50 zł/dzień? Jaka jest podstawa prawna takiego zarządzenia?
Kuracjusze, którzy mogliby i chcieli wyjechać zaraz po śniadaniu w niedzielę, zmuszani są do czekania do kolacji, potem dopiero mogą się rozliczyć zdać pokój i wyjechać. Niejednokrotnie w kilkuset kilometrową podróż po zawianych śniegiem drogach w ciemności i stresie. Na ogół są to ludzie w podeszłym wieku i podróż w widny dzień byłaby dla nich bezpieczniejsza i bardziej komfortowa. To rodzi kolejne pytanie. Dlaczego turnusy kończą się w poniedziałek a nie w piątek? W poniedziałek na ogół jest jeden, dwa zabiegi, na które trzeba czekać całą niedzielę. Ludzie woleliby być na weekend w domu, gdzie czekają na nich rodziny. Takie rozwiązanie rodzi niepotrzebne konflikty i kolejny stres.

Niezrozumiały jest także , stwierdzony w rozmowach z kuracjuszami, fakt różnej długości oczekiwania na skierowanie do sanatorium w poszczególnych województwach. Kształtuje się ten czas w przedziale od niecałego roku (woj. rzeszowskie) do dwóch prawie lat (dolnośląskie).

Ta powyższa garść uwag nie wyczerpuje tematu, jest jedynie zasygnalizowaniem nieciekawego procesu, którego prawdopodobnie nikt do końca nie próbował zdefiniować. Jest on niewątpliwie częścią patologii, którą dotknięta jest nasza Służba Zdrowia.
Raptorek
Posty: 1
Na forum od: 27 sty 2014 13:33
Oddział NFZ: Lubuski
Staż sanatoryjny: 1

Sanatorium MŁynarz, Szczawno Zdrój

Post autor: Raptorek »

23.01.2014r. Właśnie wróciłam z sanatorium Młynarz.- Zamieszczę dosyć szczegółowy opis abyście mogli trochę poczuć co was tam czeka. Budynek sanatorium został wybudowany bardzo dawno temu. Posiada 2 piętra. Pokoje o niskim standardzie. Ściany brudne, poobijane, okna stare , nieszczelne . kładłam ręcznik na parapecie w celu uszczelnienia/, w łazience pobita szyba w kabinie i zaklejona niebieskim plasterkiem. Kabina z trudem się otwiera z powodu zardzewiałych i zapleśniałych prowadnic. I przypuszczam , że to było powodem pęknięcia szyby. Na pewno nie była to wima kuracjusza. Ręczniki jakie otrzymaliśmy są stare, sprane i malutkie. Trzeba zabrać swoje. Korytarze słabo oświetlone, zimne. Brak świetlicy w obiekcie. Internet / WiFi / dostępny tylko na parterze. Trzeba siedzieć na korytarzu. Jest to bardzo niewygodne. Jest chłodno i mroczno. I przechodzący kuracjusze. Częste awarie prądu. I wtedy oczywiście Internet nie działa.
Czystość oceniam na 3.
Posiłki zadowalające. Na korytarzach dzbanki elektryczne są.
Pięknie położona miejscowość. Ciekawe miejsce do spacerów, zwiedzania. Sanatorium znajduje się w centralnej część i Szczawna Zdrój. Sklepów nie ma niestety. Biedronka i oddalone o ok. 1,5 km TESCO. Aptek pod dostatkiem, dwie ciastkarnie. Wycieczki organizuje firma zewnętrzna. W sanatorium Młynarz nie istnieje osoba zajmująca się życiem kulturalnym kuracjuszy. Oprócz zabiegów nie ma żadnej oferty. Czułam się jak zło konieczne dla kierownictwa. I większość kuracjuszy wyrażała negatywne opinie jeśli chodzi o zajęcia popołudniowe. Brak świetlicy nie dał nam szansy na spotkania , rozmowy, wspólne gry, oglądanie telewizji. TV w pokojach odpłatne i jest to kwota 80 zł za 3 tyg. korzystania. Pakiet to 20 programów. Wyposażenie pokoi. Proszę nie sugerować się zdjęciami zamieszczonymi w internecie. Pokoi takich nie widziałam będąc w Młynarzu. Lodówki, radio są , ale w niektórych pokojach. Chociaż opłata za pobyt jest taka sama. Na pytanie o te sprzęty zbywa się kuracjusza odpowiedzią: nie ma więcej i nie będzie. Podczas całego pobytu nikt nie powiadomił nas o tym co i gdzie możemy znaleźć w Szczawnie. Mam na myśli atrakcyjne miejsca, co warto zobaczyć, gdzie się udać. Długo trwa zanim w windzie, bądź na korytarzach nieśmiało ludzie przekazywali sobie jednak jakieś ciekawe spostrzeżenia. Krytycznie oceniam też godziny zabiegów. Czasami są tak ustalone , że nie ma czasu na przejście z budynku do budynku. Ale na wstępie zastrzega nam się obowiązującą punktualność. Przypuszczam , że niejedna osoba zestresuje się tym. Warto udać się do tzw. Planowania i tam poprosić o zmianę uciążliwych terminów. Pokój znajduje się w Budynku Przyrodoleczniczym. Codziennie ok. 22.00 pielęgniarka kontroluje pokoje.
Nie polecam tego sanatorium. Odpoczęłam , to prawda, ale nie spędziłam 3 tygodni w miłej atmosferze.
Awatar użytkownika
Narewka
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 1046
Na forum od: 19 wrz 2011 19:31
Oddział NFZ: Mazowiecki
Staż sanatoryjny: 33
Podziękował: 4 razy
Podziękowano: 16 razy

Re: Sanatorium MŁynarz, Szczawno Zdrój

Post autor: Narewka »

Mam kilka pytań odnośnie zabiegów,napiszę je na PW. 8-) Ok?
ODPOWIEDZ