Po długim namyśle postanowiłam zabrać głos w temacie, który jest mi bliski. Skłoniły mnie do tego słowa wypowiedziane przez terapeutkę mojego męża. Cytuję dosłownie "To fajnie, że wyjeżdżacie razem, ponieważ pan X mój pacjent(podobne schorzenie) był w sanatorium sam, żona nie chciała jechać. Pobyt był dla niego traumą i ledwo dotrwał do końca i więcej nie planuje wyjazdu".
Tak wyjeżdżam z mężem i zajmuję zawsze tak bardzo pożądane pokoje dwuosobowe.
Pierwszy raz do wyjazdu namówiła nas męża lekarz prowadząca ale pod warunkiem, że ja pojadę również. Dla niego samego nie wystawi wniosku. Zdecydowałam się na wspólny wyjazd to był Świeradów Zdrój. Tak zaczęły się nasze tzn." tanie wczasy dla małżeństw "jak niektórzy tu piszą.
Mąż znaczny stopień niepełnosprawności nie korzysta ze swoich przywilejów czeka ze mną w normalnej kolejce, ponieważ tylko tak możemy dostać przydział w tym samym terminie. Nie korzysta z wyjazdu poszpitalnego tylko ze zwykłego sanatorium grzecznie czekając ze mną w kolejce.
Każdy wyjazd utwierdza mnie w tym, że podjęłam słuszną decyzję.
Jeszcze tak na marginesie dodam, że mąż nie byłby wymarzonym kompanem do towarzystwa dla bardzo rozrywkowych panów. Pewnie narzekaliby, że nie bardzo trafił się współspacz do pokoju tym bardziej dwójki
Jeszcze jedno naszła mnie taka myśl, żeby z jedynek zrobić pokoje dwuosobowe i nie byłoby wtedy wieloosobowych a same dwójki.
Wszystko byłoby jak dawnie liczba łóżek taka sama i bez tłoku i nie trzeba wtedy wojować o pokoje dwuosobowe
Pozdrawiam i życzę żeby wszyscy trafiali na fajnych ludzi z którymi przyjdzie spędzić trzy tygodnie w pokoju sanatoryjnym
