Ja już popatrzyłam co na świcie piszczy
Bez kaloszy i przeciwdeszczowej narzutki nie obyło się
Jednak klymat się zmienia, białe niedźwiedzie podążają od śledzików w moim kierunku
To z Ciebie, Andrzej, taka trąba..... powietrzna
Pojawiasz się i od razu spustoszenie wokół siebie robisz
Strach się Ciebie bać
Miłego weekendu
U mnie jeszcze tydzień wesołego miasteczka i se przypomnę, jak się nazywam


