https://youtu.be/uOIHHMnI_Ig?feature=shared
Cześć Słoneczka

.... nieśmiało wyglądające przez chmurki.
Jak po wstępie pewno się domyślacie dzisiaj będzie o Ekwadorze.... oczywiście nie o kraju

- Wikipedia więcej powie

.
Kakałko, bo o nim będzie mowa pochodzi z Ekwadoru, charakteryzuje się średnim aromatem i smakiem, jest słodkie, niestety nie do końca się rozpuszcza nawet we wrzątku. Może po dłuższym gotowaniu, ale część przyrządzających ten napój mówi, że nie powinno się go przygotowywać w wyższej temperaturze, bo traci witaminki, a inni, że należy gotować, bo wtedy uwalniają się aktywne substancje, które mają dość wysokie temperatury rozkładu. Jest lekkie, choć kolorek ma ciemny i po chwili ustania rozdziela się na trzy frakcje, a nawet cztery

. Może zacznę od tej najniższej, bo czym wyżej, to dojdziemy do niespodzianki

. No to na samym dnie jak zwykle fusy

, te najcięższe nierozpuszczalne drobinki, ale zajmują do ok. 5 % objętości. Dalej z największą objętością ponad 90 % jednolity płyn koloru kakaowego. Następnie też do ok. 5 % kożuszek z też nierozpuszczalnych , ale najlżejszych cząstek łączący się z kożuszkiem mlecznym. Tym razem kolor jest bardzo intensywnie kakaowo ciemny. I ta czwarta, na co chyba z zastanowieniem czekacie czyli ta niespodzianka

.... to pianka, która się tworzy, nawet po lekkim zamieszaniu, a zamieszać przecież zawsze trzeba

.
Na dzisiejszy dzień, pochmurny , taki lekko jesienny, to myślę , że ten napój jest jak najbardziej wskazany

, miłego i spokojnego

.