Dzień dobry kochani Szaleni Ludzie
Piękny, słoneczny poranek. Niebo czyste, lazurowe i bez chmurki, tylko słonko króluje.
Póki co 15 st. ale ma być 24 zobaczymy.
Gienia

ma dylemat co zabrać i jaką walizkę
Alutka

zrezygnowała z wyjazdu ale za to ma rehabilitacje, też super
Atinka

wczoraj do neurologa się dobjała 3 godziny
A u mnie nic lepiej od 11:00 do 15:30 trzech lekarzy z dokładnością co 2 godziny 15 minut (internista, kardiolog i urolog) nawet do domu nie opłacało mi się jechać więc czekałem i spacerowałem po śródmieściu Gdyni.
Sam byłem zaskoczony, pozytywnie oczywiście, jak moje miasto się zmieniło.
Przyjeżdżam w końcu do domu a tu jeszcze (zonk) nagroda, list z NFZ z numerkiem. Czas oczekiwania 7 miesięcy od złożenia dokumentów, wychodzi na luty. Może być, ja tam wybredny nie jestem.
Przysiądę się do kawki Martinki

i Was także zapraszam
Oczywiście humor też będzie
Żołnierz wrócił do domu po misji, nie jadł, nie pił, tylko od razu pognał do sypialni, aby spędzić upojną noc z żoną. Nad ranem Jasiu zagląda do sypialni i speszony szybko cofa się do korytarza:
– Nie bój się, Jasiu. Wchodź śmiało! To ja, tatuś! - tłumaczy żołnierz.
– Tak, tak? - mówi nieśmiało chłopiec - wszyscy tak mówią…
W sklepie narciarskim:
– Poproszę narty i buty rozmiar 57.
– Jaki?
– 57.
– To po co panu jeszcze narty?
Miłego i słonecznego dnia życzę Wam kochani Szaleńcy
