Dobry żart jest tynfa wart
Re: Dobry żart jest tynfa wart
rocznicy ślubu. Leca sobie do Australii. Nagle głos pilota :
- Drodzy pasażerowie, silniki odmówiły posłuszeństwa. Możemy lądować
awaryjnie na wyspie przed nami, ale prawdopodobieństwo ze ktoś nas odnajdzie
jest równe zeru. Dziękujemy za wyrozumiałość.
Karol drapie się w głowę i mówi do Heli:
- Kochanie opłaciłaś rachunki za mieszkanie?
- Tak najmilszy, uregulowałam tuz przed wyjazdem.
- A za telefony ?
- Też zapłaciłam najdroższy.
Karol myśli, myśli, myśli...
- A ZUS y nasze popłaciłaś ?
- O Boże, kochanie na śmierć zapomniałam! Och dowala nam kare!
Karol całuje ja tak jak nie całował od lat 40tu, śmieje się, wrzeszczy jak
wariat:
- Przeżyjemy!!! Znajda nas!!! Te sk....syny znajda nas, nawet na końcu
świata!!!!
- Sloneczko
- Przyjaciel forum

- Posty: 25183
- Na forum od: 23 kwie 2013 17:54
- Oddział NFZ: Świętokrzyski
- Staż sanatoryjny: 0
- Podziękował: 30 razy
- Podziękowano: 34 razy
Re: Dobry żart jest tynfa wart
- Na litość Boska, kto panu takich głupot naopowiadał?
Mąż romantycznie zagaja do żony:
- A może dla odmiany szybki numerek?
- Odmiany ?? od czego...?
Przed ołtarzem mąż szeptem skarży się (już) żonie:
- Kochanie, obrączka mnie uwiera...
- Od tego jest...
- biedroneczka
- Przyjaciel forum

- Posty: 4424
- Na forum od: 03 sty 2012 09:40
- Oddział NFZ: Łódzki
- Staż sanatoryjny: 8
Re: Dobry żart jest tynfa wart
- Na pewno nie!
- Dlaczego nie? Nie podoba Ci się małżeństwo?
- Nie, no podoba mi się...
- To dlaczego byś się znów nie ożenił? - drąży temat kobieta.
- No dobrze, ożeniłbym się.
- Naprawdę?
Mąż głośno wzdycha, ale nie odpowiada na pytanie.
- I spałbyś z nią w naszym łóżku? - nie daje za wygraną kobieta.
- A gdzie indziej mielibyśmy spać?
- I zdjąłbyś moje zdjęcia i zamiast nich wywiesił jej?
- To by było chyba w porządku?
- I pozwoliłbyś jej grać moimi kijami do golfa?
- Nie, ona jest leworęczna.
Re: Dobry żart jest tynfa wart
- Tato, ale ten pociąg zapierdala!
Ojciec spojrzał na księdza poczerwieniał i karci syna:
- Kto Cię nauczył tak się [cenzura] wyrażać?
Na to matka:
- Przepraszam księdza, ale te skurwysyny nie mają za [cenzura] kultury!
Ksiądz wstał i wychodząc z przedziału:
- A ja [cenzura] takie towarzystwo!
- Leon43
- Super Kuracjusz

- Posty: 1418
- Na forum od: 05 sty 2014 22:24
- Oddział NFZ: Mazowiecki
- Staż sanatoryjny: 5
- Podziękował: 2 razy
- Podziękowano: 1 raz
Re: Dobry żart jest tynfa wart
Udał się do weterynarza a ten poradził mu aby je wszystkie przeleciał.
Rolnik niewiele myśląc wrócił do domu nocą zapakował świnie na ŻUKA i do lasu....
Tam zrobił co mu weterynarz zalecił i wrócił do domu. Na drugi dzień -
patrzy - a świnie dalej nic nie żrą. No to pojechał do weterynarza - ten
mu na to:
- "Przeleciał pan je w dzień czy nocą?"
- "W nocy" - odpowiedział rolnik
- "A to nie powiedziałem że trzeba to zrobić w dzień ?"
Rolnik wrócił do domu - ponownie zapakował świnie do ŻUKA i do lasu....
Zmęczony wrócił do domu i położył się spać. nocą budzi go zona:
- "Józiek!"
- "Co?"
- "Świnie....."
- "Żrą?" ucieszył się rolnik
- "NIE! Siedzą w ŻUKU i trąbią!"
Re: Dobry żart jest tynfa wart
- Jeśli chce pani spędzić ze mną tę noc, proszę delikatnie pociągnąć za sznurek. Jeśli nie, proszę pociągnąć 100 razy, z tym że ostatnie 20 bardzo szybko.
- Leon43
- Super Kuracjusz

- Posty: 1418
- Na forum od: 05 sty 2014 22:24
- Oddział NFZ: Mazowiecki
- Staż sanatoryjny: 5
- Podziękował: 2 razy
- Podziękowano: 1 raz
Re: Dobry żart jest tynfa wart
ręce. Pierwszy mówi:
- Mnie tak się trzęsą, że nie mogę utrzymać szklanki.
Na to drugi:
- Eeee, mnie tak się trzęsą, że nie mogę włożyć sztucznej szczęki.
Na to z miną zwycięzcy odzywa się trzeci:
- To wszystko nic... Mnie się tak trzęsą ręce, że wczoraj zanim
oddałem mocz, doszedłem trzy razy...
- Leon43
- Super Kuracjusz

- Posty: 1418
- Na forum od: 05 sty 2014 22:24
- Oddział NFZ: Mazowiecki
- Staż sanatoryjny: 5
- Podziękował: 2 razy
- Podziękowano: 1 raz
Re: Dobry żart jest tynfa wart
- Michelle, czy zdradziłaś mnie?
- Tak... Pamiętasz, miałam takie wspaniałe perfumy... To od niego.
Umiera Amerykanin. Na łożu śmierci pyta swoją żonę:
- Susan, zdradziłaś mnie?
- Tak... Pamiętasz, miałam takie piękne futro... To od niego.
Umiera Rusek. Na łożu śmierci pyta swoją żonę:
- Natasza, zdradziłaś mnie?
- Tak... Pamiętasz, miałeś taką piękną czapkę z lisa... To on ci ukradł!
