Takie drzemki są megaregenerujące. Mnie wystarcza dosłownie 10 min. Robię to praktycznie codziennie po przyjeździe z pracy i zjedzeniu posiłku. Chyba, że ewidentnie organizm tego nie potrzebuje. Nie można tylko spać za długo, bo jest duże prawdopodobieństwo osiągnięcia zupełnie innego efektu, czyli tzw. przymulenia. Ostatnio dołożyłam do tego jeszcze kawkę z kakao, którą piję tuż przed drzemką. Nie potrafię tego wytłumaczyć tak naukowo, choć wiem, że można, na czym polega działanie takiej kawowej drzemki, ale u mnie to działa rewelacyjnie. Mogę potem do późnego wieczora aktywnie funkcjonować.

Ciekawa jestem tylko kiedy mój żołądek powie STOP kawie?

Chyba, że na tyle jest zregenerowany, że się nie odezwie?
