Fruwają, fruwają, to wiem, bo sama miałam w domu akcję ratowania trzmiela, który wleciał przez otwarte drzwi i poszybowała od razu pod sam dach, do okna połaciowego i tam się oczywiście odbijał od szyby.

Problem polegał na tym, że to jest bardzo wysoki hol - ok 6 m i nawet ze schodów nie ma jak do tego okna sięgnąć. Tak na marginesie - To jest okno, którego w ogóle nie myję i jakieś brudne strasznie nie jest.

Przy użyciu szczotki i dłuższej pary rąk, jakoś udało się bidulkę oswobodzić z pułapki.
Niestety wracając do ilości owadów, to nie ma tych zapylaczy za wielu albo tak mi się tylko na oko wydaje.

Latem, jak spaceruję czy aleją lipową, czy akacjową, to jest słychać jeden brzęk pracusiów. Teraz tego efektu nie ma, a w niektórych miejscach naprawdę jest mnogo kwiecia na drzewach i krzewach, ale nie jestem specjalistą, może moje spostrzeżenia są błędne, a przede wszystkim znikome czasowo. Wszystko się okaże latem.
