Osobiście uważam, iż problem jest w tym, że nie potrafimy rozmawiać o seksualności. Edukacji seksualnej nie ma żadnej. Ludzie, nie tylko młodzi, czerpią wiedzę z pornografii, moim zdaniem bardzo szkodliwej. Potem wydaje się im, że wyzywający wygląd i takież zachowanie jest atrakcyjne, jest seksi. Brakuje nam nawet właściwego słownictwa związanego z tym tematem, które jest albo infantylne, albo medyczne, albo wulgarne, a potem wychodzą takie kwiatki jak " jurny ogier". Seks, nagość to temat tabu. Nawet karmienie piersią w miejscach publicznych dla wielu ludzi jest niesmaczne, bo nagą pierś można dojrzeć.
A przecież to wszystko, to sama natura. Dlaczego tak się tych naturalnych przejawów naszego życia wstydzimy? Przecież dzięki nim istniejemy. Dlaczego kobieca pierś jest czymś wstydliwym, a męska, niejednokrotnie większa

od damskiej już nie?
To są programy, przekonania wbite od dziecka do głowy.
Adam i Ewa zobaczyli swą nagość, gdy zgrzeszyli i stało się to synonimem zła, symbolem grzechu. Mnie to zastanawia, czemu to się nam do głów wkłada. Czemu to służy i jaki w tym cel?
