Genever pisze: 16 sie 2024 08:21
Powiem Ci Kleine, że Igor ten z kanapką to dopiero rośnie... słów brak. Ale dewiacja to za duże słowo zdecydowanie. I niech sobie każdy robi co chce, moje pociechy karmiłam zdecydowanie krócej, po trzech miesiącach trzeba było wrócić do pracy. . Nie odbiegają od normy wprost przeciwnie.
Zachowajmy wszędzie zdrowy balans. I już nie gadam
Noc na balkonie do 3.30, do bólu chyba można się przyzwyczaić...
Pozatym gorąco. Ale są plany na zbliżenie z ... naturą, zapisałam się na spływ kajakowy. Uwielbiam. Czy dopłynę to już inna historia.
Pozdrawiam Was pamiętajcie jaki piękny ostatni roboczy dzień mamy dzisiaj.
Genever, nie znam Igora, nie widziałam sytuacji, więc nie mogę się bezpośrednio odnieść.
Dla mnie karmienie piersią to nic innego jak spożywanie posiłku czy picie, bo taką funkcję też ono spełnia. Dlatego bardzo trudno mi pojąć, co jest w tym tak obrzydliwego, że aż na wymioty się komuś zbiera.

Uważam, że jest to pewnego rodzaju uwarunkowane kulturowo przekonanie, tak jak spożywaniem różnych potraw. Ostatnio dużo się mówiło o jedzeniu owadów. Oczywiście przypięto temu różne polityczne teorie spiskowe, ale nie o to mi chodzi. W krajach azjatyckich od dawien dawna ludzie jedzą owady, pająki, węże. Dla wielu Polaków jest to trudne do przyjęcia, wręcz obrzydliwe. Tak kiedyś było z owocami morza. Ślimaki, krewetki, ostrygi już tak nie szokują jak kiedyś, choć nadal spotkamy ludzi, którzy takich potraw nie tkną.
Karmić piersią powinno się tak długo jak rodzice i dziecko tego potrzebują. Nie ma żadnych przeciwskazań by karmić dłużej niż 2 lata, za to wg badań jest wiele korzyści. To dlaczego małemu człowiekowi odmawiać posiłku w miejscu, gdzie inni jedzą?
Tak ja to widzę i czuję.
A kajaki to super sprawa. Mam w najbliższej okolicy fajne trasy kajakowe, ale jakby mi tak ktoś wszystko zorganizował i zaprosił na gotowe
Przyjemnego machania wiosłami.
