Czas na rehabilitację.....
A tutaj wszystko wg planu....
Zaczynałam zabiegi od godziny 7.00

tak tak...ale co drugi dzień i kąpielą siarkowa która miałam każdego dnia...ku mojemu zadowoleniu.
Gabinet w którym dużo wanien....więc było i co myć i napełniać...a Panie zawsze z uśmiechem ..zapraszały kolejną osobę....
Zabiegi dobrze rozłożone w czasie....ostatni zaraz po obiedzie....ale udawało się i wykonać go wcześniej.
Najbardziej obleganym gabinetem było 204 / miałam tam tylko jeden i to 8.40 więc nie było problemu/...dużo kabin..dużo różnych...TENS..laser..prądy..ultradźwięki..a i sami kuracjusze tworzyli tłok przychodząc kiedy chcieli
.
Podziwiałam grzeczność męskiej kadry na zawijaniach borowinowych...gdzie było i skrępowanie i nieśmiałość kuracjusze ale podejście Załogi to minimalizowało.
Panowie Dawid...i Dawid.... dziękuję.
Panie Agnieszki na magnetroniku / 203/ i / 217sallus /posiadały dar szybkości w układaniu nas na leżakach i podłaczaniu do aparatów...i nawet zdazyły spytać ..w trakcie zabiegu...czy wszystko dobrze.
Pani Agnieszka na ćwiczeniach McKenziego / parter/ to oaza spokoju...po zapoznaniu z RM zdecydowana w zadawaniu ćwiczeń które aż chciało się dobrze wykonać i zapamiętać ...dziękuję wszystkim ,że tak było.
Na basenie / niestety...ćwiczenia w basenie solankowym nie przysługiwały na RO/ dużo miejsca ..woda akurat o temperaturze.....tam dostawaliśmy wycisk albo labę...wiadome....zależało Kto był trenerem...
Jedno wejście ..dla mężczyzn i kobiet..szatnia prawie wspolna...rozdzielona numerami....są przebieralnie ....dobrze ,że prysznice rozdzielone dla mężczyzn i kobiet
Fajna przyjemnością była ,,Wodna Radocha,, poza limitem zabiegów...ale woda tam była chłodniejsza....
Z zapisanych zabiegów byłam zadowolona.....oczywiście po zawijaniach borowinowych...kąpieli siarkowej czy basenie nie wychodziłam od razu na spacer....może i dlatego wrociłam zdrowa.