Z racji tego, że jechałam z drugiego końca Polski to do Krynicy przyjechałam dzień wcześniej. Jako, że dzwoniłam tam wcześniej w tej sprawie to dowiedziałam się, że nie jest prowadzona rezerwacja, natomiast każdy kto przyjedzie będzie miał zapewniony nocleg. Rzeczywiście tak było – koszt takiego tzw. przedprzyjazdu od godziny 16:00 wynosi obecnie 160 zł i w jego ramach jest również śniadanie komercyjne w dniu rozpoczęcia się turnusu. Z tego co wiem to możliwe jest też zameldowanie się w pokoju rano w dniu przyjęcia i kosztuje to dodatkowo 25 zł. W ciągu trzech dni należy opłacić wszystkie opłaty, tj. dopłatę NFZ, opłatę klimatyczną oraz ewentualne dodatkowe opłaty.
Samo przyjęcie było bardzo sprawne, kiedy ja byłam nie było żadnych kolejek, ale jeśli już jakieś się formowały czy to dzień przed czy w dniu przyjazdu to miały maksymalnie 5-6 osób. Pomimo tego, że turnus rozpoczynał się formalnie w poniedziałek to bardzo spora grupa osób przyjechała już w niedzielę. I tego już dnia miało miejsce przyjęcie u pielęgniarek oraz u lekarza. Lekarzy łącznie jest trzech – dwóch panów i jedna pani. Lekarka jest dochodząca i była jedynie na przyjęciu w dniu rozpoczęcia turnusu oraz na wizycie kontrolnej oraz końcowej. Pozostali lekarze mają dyżury 3 razy tygodniu na miejscu w stałych godzinach.
Kolejka obejmowała do 10 osób, kiedy ja przyszłam, ale szła dość sprawnie. Lekarz małomówny, ale wypytał o wszystko. Co prawda w moim przypadku, gdy dowiedział się, że jestem z profilu ginekologicznego to zapytał „ale co ja mam z panią zrobić?”
Lekarz nie robił też problemów, jeśli chodziło o zmianę zabiegów. W moim przypadku jedynie sprzeciwił się kąpielom ze względu na zabiegi ginekologiczne, ale w zamian zaproponował coś innego. Generalnie był do dogadania, ale nie chciało mu się bawić w systemie i drukować nowej karty, toteż każdorazowo odsyłał, żeby następnego dnia podejść do planowania i tak wszystko załatwić
Same zabiegi zaczynają się o 7:00 rano i kończą około 14:30, w moim przypadku jednak większość miałam maksymalnie do obiadu. Obowiązkowym zabiegiem, od którego nie da się uciec jest codzienne picie wody, u mnie 3 razy dziennie po każdym posiłku – z automatu dostaje się Słotwinkę, aczkolwiek ja jakiś czas później poprosiłam o zmianę wody bardziej pod moje dolegliwości i bez problemu została zmieniona (Zuber + Jan). Ponieważ z puli 54 zabiegów na NFZ aż 20 to właśnie woda, w sanatorium w ramach niejakiej kompensaty dodają dodatkowe 6 zabiegów w ramach puli bezpłatnej, mnie udało się mieć nawet 7 bezpłatnych.
Niemal cała baza zabiegowa znajduje się na miejscu i obejmuje. Baza zabiegowa obejmuje:
- hydroterapię, w tym:
• kąpiele perełkowe
• kąpiele wirowe kończyn
• hydromasaże
• kąpiele solankowe
• kąpiele mineralne
• masaż na łóżku wodnym Hydro-Jet
- fizykoterapię:
• prądy interferencyjne
• prądy diadynamiczne
• prądy TENS
• prądy Kotza
• prądy Traberta
• elektrostymulacja
• galwanizacja
• galwanoborowina
• jonoforeza
• kąpiel 4-komorowa
• magnetronik
• laseroterapia
• lampa Sollux
• lampa Bio-V
• ultradźwięki
• krioterapia miejscowa
- kinezyterapię:
• ćwiczenia zbiorowe w basenie
• ćwiczenia zbiorowe na sali gimnastycznej
• ćwiczenia indywidualne
• ćwiczenia w odciążeniu (UGUL)
- masaże:
• aquavibron
• masaż klasyczny
• masaż podwodny
• masaż limfatyczny
• fotel prezydencki
- inhalacje:
• mineralne
• solankowe
- inne zabiegi:
• kąpiel kwasowęglowa indywidualna sucha CO₂
• kąpiel ozonowa
• diadynamik
• okłady borowinowe
- zabiegi ginekologiczne:
• aerozol ginekologiczny
• tampony borowinowe
Dodatkowo, w innych budynkach Uzdrowiska dostępne są takie zabiegi jak kriokomora, bicze szkockie, zawijania borowinowe częściowe lub całkowite czy kąpiele borowinowe. Nie wiem jak pozostałe zabiegi, ale te związane z borowiną odbywają się w Starych Łazienkach Mineralnych, które znajdują się na drugim końcu krynickiego deptaka. Pijalnia uzdrowiskowa również się tam mieści, więc tak czy siak codziennie czeka nas spacer po swój przydział wody. Trzeba mieć swój kubek lub butelkę. Kartę w pijalni podpisują raz, ale nawet z podpisaną kartą można tego samego dnia podejść po raz kolejny po kolejną porcję wody. Ja zwykle rano brałam półtoralitrową butelkę, żeby mieć ją już na cały dzień.
Fizjoterapeuci są bardzo sympatyczni, jeśli jest wolne miejsce w danym miejscu to nie robią problemów, żeby swój zabieg odbyć wcześniej niż ma się to przepisane. Niestety ma to też swoje złe strony, bo wiedza ta jest ogólna i przez to sporo osób po prostu okupuje korytarze od rana próbując się wepchnąć poza kolejkę, jeśli nie przyjdzie się te 5 minut przed zabiegiem lub jeśli fizjoterapeuta wyraźnie tego nie zabroni. Jest to szczególnie problematyczne przy najpopularniejszych zabiegach. Tak w każdym razie zdarzyło się w moim przypadku i masażu hydro-jet. Jeśli ktoś chce zwiększyć częstotliwość zabiegów już zleconych, można sobie dokupić, Warto w związku z tym być punktualnym i faktycznie przychodzić te 5 minut przed zabiegiem. Zabiegi ginekologiczne, zważywszy na ich specyfikę, odbywają się w miejscu zapewniającym intymność i spokój, co było dla mnie istotne. W pozostałych miejscach fizjoterapeuci również starają się tę prywatność zachować.
W dniu przyjazdu zostałam zameldowana w pokoju dwuosobowym, w studio, łazienka przypadała zatem na 4 osoby. Pokoje ewidentnie kiedyś były jednoosobowe, ponieważ w pokoju było ledwie miejsce na dwa łóżka jedno obok drugiego, dwie szafki nocne, malutką szafę ewidentnie dla jednej osoby i stolika z dwoma krzesłami, przez który nie można było otworzyć drzwi szafy. Miejsca na walizki nie było absolutnie żadnego, musiałyby stać po prostu na środku pokoju, albo przy łóżkach. Za to łazienka ogromna, tam to było miejsce nawet na te nieszczęsne stoliki
Jedynki co do zasady są tylko dla gości pełnopłatnych lub komercji, ewentualnie osób z bardzo poważnymi dolegliwościami. Być może na pobycie szpitalnym jest to bardziej prawdopodobne, ale tego nie jestem pewna. Dwójki oczywiście w pierwszej kolejności dla małżeństw, ale mają ich na tyle, że i osoby przyjeżdżające pojedynczo mają na nie szanse, są też pokoje trzyosobowe. Trójki to ewidentnie dwójki przerobione na pokój wieloosobowy. Mówię tutaj o części sanatoryjnej, być może w części szpitalnej ten rozkład pokoi wygląda nieco inaczej.
Same pokoje nie są duże, ale nie są też malutkie jak ten w studio, na wyposażeniu są czajnik, kubki z łyżeczkami, miska (np. do przeprania czegoś), papier toaletowy, wieszaki. W studio była stojąca rozkładana suszarka na ubrania, w pokoju dwuosobowym taka malutka, zawieszana na grzejnik łazienkowy. Dodatkowo w niektórych miejscach obiektu znajdują się ogólnodostępne rozkładane suszarki oraz deski do prasowania. Żelazko można wypożyczyć bezpłatnie. W naszym narożnym pokoju oprócz dwóch kaloryferów pod każdym z okien był jeszcze elektryczny grzejnik. Na prośbę można dostać bezpłatnie koc. Pościel jest zmieniana tylko odpłatnie (20 zł), ręczniki wymieniane są bezpłatnie raz w trakcie turnusu, kolejne wymiany są już płatne (15 zł). Telewizor płatny jest 99 zł/pokój. W obiekcie nie ma ogólnodostępnego wi-fi, można natomiast wypożyczyć modem za 30 zł i kaucją zwrotną 150 zł. Modemów jest podobno bardzo mało, także kto pierwszy ten lepszy. Brak pralni, zostaje pranie ręczne. Brak ogólnodostępnych lodówek, ale można je wypożyczyć za chyba 50 zł/pokój. W mojej ocenie pomimo niskich temperatur było ciepło, aczkolwiek przy temperaturach około -10 to kocyk w pokoju się przydawał. Pokoje sprzątane 3 razy w tygodniu (poniedziałek, środa, piątek), nie jakoś generalnie, ale widać było, że było sprzątane.
Posiłki dla kuracjuszy odbywają się w godzinach 7:45, 12:30 i 16:30. Goście komercyjni i pełnopłatni mają posiłki godzinę później. Przy pierwszym posiłku należy zdecydować się na dietę – do wyboru normalna, lekkostrawna i cukrzycowa, diety wegetariańska, wegańska, bezlaktozowa dostępne są odpłatnie w cenie 15zł/dzień. Posiłki są porcjowane i podawane do stolika, zupy mleczne na śniadanie są dla chętnych i po nie należy podejść, zazwyczaj pani z wózkiem z zupą stoi przy wejściu do jadalni. Dziewczyny z kuchni są bardzo miłe, pomocne i robią naprawdę dobrą robotę, bo jedzenie jak na stawki NFZ, które dostają, jest naprawdę dobre i domowe. Wiadomo, cudów nie ma, niektóre potrawy się powtarzają, marchewki gotowanej i surowego pomidora to już momentami miałam dość, ale samo jedzenie jest po prostu smaczne a porcje w mojej ocenie pozwalające się najeść. Chociaż wiem, że dla niektórych to było za mało. W niedzielę do obiadu dwukrotnie mieliśmy dodatkowo ciasto, na Tłusty Czwartek dostaliśmy również domowej roboty pączki, w Środę Popielcową menu było postne, z kolei w piątki zwykle było standardowo mięso.
Z sanatorium współpracuje biuro turystyczne Jaworzyna, którego oferta jest wystawiona w miejscach ogólnodostępnych a we wskazane dni przedstawiciel biura w godzinach 8:00-9:00 był na miejscu, przy stoliku obok jadalni, gdzie można było zarezerwować miejsce na wycieczkę lub zakupić na nią od razu bilet. Samo biuro Jaworzyna znajduje się tuż obok Łazienek, także bez problemu można również w innych godzinach załatwić temat wycieczek. Co ważne, zarówno w sanatorium, jak i w samym biurze, płatność możliwa jest wyłącznie gotówką. Oprócz Jaworzyny wycieczki organizuje również PTTK, które ma swoją siedzibę na drugim końcu deptaka i tam możliwa jest płatność kartą. Kierunki zasadniczo powtarzają się, czasami są w inne dni, czasami nieznacznie się różnią. Byłam na wycieczce zarówno z Jaworzyną, jak i z PTTK i z obu byłam w pełni zadowolona. Przewodnicy i tu i tu stawali na wysokości zadania i starali się przekazać nam jak najwięcej informacji i pokazać ciekawe miejsca.
W samym sanatorium nie ma kawiarni ani wieczorków tanecznych. Najbliżej dancingi są z tego co mi wiadomo w Lwigrodzie i MSWiA, jest też jakaś knajpa nad pobliską pijalnią Jana, ale nikt ze znajomych mi osób tam nie był, więc nie wiem czy faktycznie tam się coś dzieje. Jest kino, sporo wydarzeń dzieje się w Pijalni Głównej, od czasu do czasu także w Starym Domu Zdrojowym. Jest Muzeum Nikifora (bezpłatne w czwartki), Muzeum Zabawek oraz Muzeum „Dawno, dawno temu”. Można przejechać się dorożką po mieście, można wjechać na Jaworzynę Krynicką skąd roztacza się przepiękna panorama albo w Słotwinach wjechać na wieżę widokową w koronach drzew. Główną atrakcją „na miejscu” jest z pewnością Góra Parkowa i otaczający ją Park Zdrojowy pełen przepięknych zakamarków. Warto odwiedzić cerkwie, których w samej Krynicy jest cztery. Na cmentarzu komunalnym pochowany jest Nikifor, jest też bardzo zaniedbany i bardzo na uboczu cmentarz żydowski. Słowem, jest tutaj co robić, żeby pobyt się nie dłużył i żeby się nie nudzić. Ze swojej strony polecam również salinarium – inhalatorium, które znajduje się w tylnej części budynku, gdzie jest Havana. Na terenie Krynicy jeździ bezpłatna komunikacja uzdrowiskowa, którą można przede wszystkim dojechać pod gondolę na Jaworzynę oraz pod kolejkę krzesełkową w Słotwinach. Polecam jednak sprawdzać relację, ja przez nieuwagę pewnego razu wsiadłam nie w ten busik co trzeba i wyjechałam w jakiejś wiosce pod Krynicą
W recepcji Łazienek jest „sklepik”, w którym można kupić wodę butelkowaną dostępną w uzdrowisku w cenach standardowych oraz przeróżne gadżety firmowe. Dodatkowo na piętrze jest malutka sala bilardowa, koszt 10zł/h. W tym samym miejscu w poniedziałki, środy i piątki w godzinach 10:00-10:30 otwarta jest malutka wypożyczalnia książek. Niektórych zainteresuje z pewnością również to, że sanatorium bez problemu przyjmuje przesyłki kurierskie, czyli spokojnie można przesłać bagaż walizką. Na miejscu dwie firmy oferują również wysłanie walizki w drogę powrotną z odbiorem z sanatorium a nawet z pokoju. Tuż obok jest Żabka, a naprzeciwko kościoła, po drugiej stroni ulicy sklep PSS Społem "Jedynka". Biedronka, czyli typowy dyskont, jest dopiero przy Czarnym Potoku, w drodze na gondolę.
Ogólnie uważam swój pobyt za bardzo podany i śmiało mogę polecić Nowe Łazienki Mineralne innym


