A jednak intencje są kluczowe, przynajmniej dla mnie, a więc różnica nie jest w moim mniemaniu aż tak duża.
Dzień dobry

, słoneczny i ciepły.

Jestem po spacerku w lesie, gdzie nastąpiło spotkanie trzech żmij: mnie, mojej towarzyszki i zygzakowatej. Zmykała ta trzecia.
Więc zmywarkę też mógłbyś posiadać i używać w podobny sposób, czyli jak urządzasz hurtowe gotowanie. Ale to Twój wybór.
Nie kupuję jedzenia na zapas, zakupy robię prawie codziennie. Może jest to nieekonomiczne, ale dzięki temu nic mi się nie marnuje i jest świeże. Z mrożonej żywności prawie nie korzystam. Nie jest to zły sposób przechowywania, ale jednak co świeże, to świeże. Choć oczywiście, jeżeli z jakiegoś powodu, mam klęskę urodzaju żywności, którą można zamrozić, to to robię. Możesz się ze mną nie zgodzić, ale robienie większej ilości jedzenia specjalnie, by go zaraz zamrozić jest dla mnie bezsensowne.

Uważam, że jak tylko jest to możliwe, choć czasem wiadomo, sytuacja może wymusić inne postępowanie, to powinno się jeść świeżo przygotowane pokarmy, choćby ze względów smakowych. Ale to jest moje zdanie, z którym nie musisz się zgadzać, ale raczej mnie nie przekonasz, bym je zmieniła.

Argumenty musiałyby być bardzo solidne.
Nie należę do osób oszczędnych.

Wszystko jest energią, pieniądze też, a ta musi płynąć. Lubię żyć z lekkością i w przepływie. Co zrobisz jak nic nie zrobisz.
Miłego.
