Dobra, dobra, słowo się rzekło:
także będę się trzymał ogona

.
kobyłka u płotu.
Dzień wagarowicza to nie jest, ale Dzień Ziemi, więc trzeba było go uczcić jak należy.

Nic na żądanie, korzystam z "przywileju".
Właśnie już od kilku dni patrzę na te dmuchańce, co mi całą działkę obsypały i nawet myślałam, że dziś to zrobię, tylko suchy i słoneczny dzień to powinien być.

Słoneczko co prawda właśnie się pokazuje, ale teraz to jem śniadanko i biorę się za dyniową. Potem obejrzę mniszki i zobaczymy czy nadają się do zbioru. A i niektóre sosny już mają pędy właściwej długości. Także roboty jak zawsze nie do przerobienia.
