Otóż , wracaliśmy ok 23 , w czwórkę z kawiarni , nikt nie był pijany , gdyż nie mamy w zwyczaju się upijać , jednak każdemu coś tam w głowie szumiało - dodam , że jeździliśmy w 3 pary ze swoimi dziećmi , z czego jedna para naprzemiennie , wieczorem pilnowała naszych dzieci .
Już przy recepcji kolega mówi , ja jeszcze panią z recepcji o coś zapytam - no to poszliśmy powoli w trójkę po schodach , bo to pierwsze piętro i nagle słyszymy mocno podniesiony głos recepcjonistki " pan jest bezczelny , wypraszam sobie itp. "
Buchnęliśmy wszyscy w śmiech
Następnego dnia kolega biegał z czekoladkami po recepcji .



