W marcu ,kiedy dostałam przydział do KOGI to pomyślałam ,, o matko ! tak długo trzeba czekać

a to szybko zleciało no i od dzis jestem w Kudowie

. Jeszcze wczoraj miałam wątpliwości jak tu będzie....bardzo mało informacji jest o tym sanatorium ...na mój wpis o info ..nikt nie odpisał .Przyjechałam pociągiem ( jak zawsze do sanatorium

)dojazd kiepski - pomimo, ze to wakacje- wyruszyłam tym razem z Raciborza o ..5 00 rano

3 przesiadki...Opole, Wrocław i w Kłodzku. Na szczęście bez problemu byĺa podróż...w Kudowie byłam po 11 00. Przed dworcem PKP stało duże TAXI ....I wpakowałyśmy się w 7 pań

...wszystkie do KOGI jechały..miły pan skasował od każdej po....10 zł

. Przyjęcia kuracjuszy odbywają się na 1 piętrze w pokoju pielegniarek...I od razu do lekarza się wchodzi...niestety trzeba było czekać w długiej kolejce....moj czas oczekiwania to...4 godziny. Od 13 00- 15 00 był wydawany obiad...2 dania+ kompot i banan. Stoliki są 4 osobowe.. Nie ma wcześniejszej rezerwacji pokoi....małżeństwa dostawały 2. Mnie się udało z 1....ale miałam zaświadczenie. Pokój zajefajny...nawet balkon jest narożny z suszarką na pranie( klamerki przywiozłam

). Posiłki są o7 45- 13 00-17 30. Dziś przy kolacji pan ordynator przekwzał co ważniejsze informacje dotyczące pobytu I zabiegów....bardzo fajny pomysł. Na zabiegi trzeba dochodzić do kilku budynków. W KODZE tylko nocujemy i jemy posilki. Po pierwszym dniu jestem bardzo zadowolona...zobaczymy jak będzie dalej. Pozdrawiam formułowiczów
