Zakładam,że Nutka

po podróży już nic nie zagra.Wiem,że balansuję na cienkiej linie ale jeżeli jakiś temat mnie "uwiera" to nie przestanę drążyć dopóki nie uznam ,że wszystko zostało powiedziane.Sygnalizowałem,że postaram się przemycać jakieś zdania określające mój sposób myślenia i postępowania.Zdałem sobie sprawę,że zanim to osiągnę to otrzymam 2 emeryturę.Grażynka swoim wpisem dodała mi odwagi a Nutka(mój dobry duszek)
podpowiedziała rozwiązanie.W którymś wpisie/nadal nie umiem cytować/stwierdziła,że wstawia kiedy chce,ile chce a decyzja czy słuchać należy do odbiorcy/może zignorować i przejść dalej.I to jest to.Można przeczytać a można zignorować i przejść do porannej muzyki.Zacznę tematem z wysokiego C /dla mnie jeden z najważniejszych/W pewnym momencie przyszło mi pracować w załodze która w 80% składała się z kobiet.Przeżyłem szok już pierwszego dnia.Nie wiedziałem,że kobiety potrafią tak klnąć,być tak wulgarne wobec siebie.Miałem ochotę zmienić pracę ale wtedy moja Pani powiedziała Nie wiesz co robić?Zrób to co zrobiłeś ze mną.Działaj.Zacząłem malutkimi kroczkami.Przykładowa rozmowa z koleżanką np.Anią.
Pawcio,wiesz jaka jestem wk.....Aniu chciałaś powiedzieć,że jesteś zdenerwowana.Ja ci k...Aniu wiem nie powinienem Tobie przerywać.Weż bo ci przy.....Aniu tak uśmiechniętej osobie nie przystoi.Mogłem ciągnąć tego ping ponga aż przychodziła refleksja że jestem niemożliwy,szczery uśmiech i kuksaniec.Na stołówce np było 5,6 dziewczyn.Wchodząc na stołówkę w drzwiach mówiłem, Dziewczyny ,nie krępujcię się bo będziecie jadły w milczeniu .I to rozładowywało sytuację.Ponieważ nigdy nie przeklinałem dorobiono mi łatkę "dziwaka"Ale to miałem w d .Któregoś razu na palarni/niestety palę/była grupka dziewczyn.Stanąłem w środku i głosem pełnym ekspresji i mimiką twarzy puściłem wiązankę wulgaryzmów które od nich się nauczyłem.Nastąpiła cisza a ja spokojnie dziewczyny ja chcę być tylko dobrze zrozumiany i mówię waszym językiem.Jeżeli chcecie być szanowane nie możecie tak mówić.Przeklinanie drastycznie opadło.Z mężczyznami sprawa była łatwiejsza.Nieraz uczestniczyłem w rozmowach gdzie jedynym tematem było ile w najbiższą sobotę wypiją i ile panienek .....Na to nie reagowałem ale jeżeli zaczynało się obgadywanie,poniżanie koleżanek z pracy to już się włączałem.Przykładowo usłyszałem jak wulgarnie opisują koleżankę i dialog był np Andrzej,bo nie słuchałem ciebie od początku ty mówisz o swojej żonie czy o dziewczynie.No co ty...A chciałbyś aby tak o nich mówiono .E no nie.To teraz pomyśl,że np.Edyta jest czyjąś żoną lub dziewczyną.Z reguły wystarczało,a jeżeli nie to rozmawialiśmy po "męsku".Jestem zdeklarowanym feministą chyba bardziej niż niejedna z kobiet.Wszelkie poniżanie kobiet,seksistowskie odzywki działają na mnie jak płachta na byka.Włączam się do dyskusji i z reguły nie biorę jeńców.
Nie jest to "słodzenie"tylko taki jest mój pogląd co do którego jestem przekonany i mogę go bronić.Już wstawiłem kilka wpisów,że po przeczytaniu rano żałowałem.Co do tego jestem pewien,że jutro będę myślał tak samo .Mam prośbę do Pań.Chciałbym od czasu do czasu coś napisać póżną porą nie zaburząjąc cyklu.Można przeczytać ,można pominąć.Ale chciałbym to robić tutaj .Traktuję to jako rozmowę z Wami .Użyję magicznego zdania"Jeżeli nie usłyszę wyrażnego sprzeciwu to uznam,że będę mógł od czasu do czasu przedstawić swój punkt widzenia.Nie widzę problemu,żeby w innych tematach np napisać Dziewczyny chcecie poczytać jaki trafił się nam oryginał? Teraz widzę Dobranoc a ja byłem w trakcie pisania