Darku, na szczęście ta moda, o której piszesz po mału, bo po mału, ale przemija i powstają inne niż dotychczasowe formy pochówku, co bardzo mnie cieszy. Właśnie taką bym sobie życzyła o jakiej pisał Jurand, a jeszcze naście lat temu, było to u nas niemożliwe. Mnie najbardziej boli jednak widok tego okropnego plastiku znoszonego na cmentarze, który zamienia się później w setki ton śmieci. Komu to potrzebne?

Raczej nie zmarłym.

Moja latorośl dostała dyspozycje, że jeśli z jakiegoś powodu nie złożą moich prochów w lesie cmentarnym, a w normalnym grobie, to niech się nie waży kłaść na nim sztucznych kwiatów, bo będę ją straszyć po nocach.
