Dzień dobry
Ale dziś źle spałam.

Budziłam się chyba z tysiąc razy, a potem przysypiałam chyba tylko po to, by śnić kocopoły w stylu:
Odwiedzili mnie jacyś kabareciarze.

Rozeszli się po ogrodzie i widzę, że buciory mają uwalone, więc lojalnie ostrzegłam, że jak będą chcieli wejść do domu, to muszą buty zdjąć. Patrzę po chwili, a tu Górski z Cieślakiem łażą mi po podłodze koloru drewno bielone w ubłoconych butach. Złapałam dyscyplinę i zaczęłam ich gonić.

A ci pochowali się po meblach: jeden pod biurkiem, drug iw tapczanie.

Dobrze, że się obudziłam, bo nie wiem czym by się to skończyło.
I takich durnych snów miałam w ilości hurtowej.

Dochodzę do wniosku, że jak się człowiek nie natyra, to na zdrowy sen nie ma co liczyć.
Wyciszyłam się już troszkę przy dźwiękach mis tybetańskich, to po resztę równowagi zaraz ide do lasu, by później wziąć się ostro do roboty.

Tylko fryzurę uładzę, bo po niej najlepiej widać, co się w nocy działo.
Miłego!
