Dawno już wstałam, kompot z suszu zdążyłam ugotować, do którego owoce całą noc się moczyły.
Dzień dobry!

U mnie wczoraj wieczorem coś tam poprószyło, ale tylko takie ino, ino, niestety nic z tego nie będzie.

Wielka szkoda i zazdraszczam tym, u których ma być śnieg.
Kiszony to był zakwas z buraków już ponad 2 tygodnietemu, ale to tylko dodatek. Wczoraj gotowałam barszcz, a więc i świeże buraki w ruch poszły. Potem jeszcze te z zupy tarłam, by je wykorzystać, albo jako zasmażane, albo może zrobię buraczane kopytka?
Zaraz biegnę do lasu, by złapać trochę równowagi. Tylko jeszcze gościnna pościel wyrzucę na dwór.
Miłego!
