Sanatoryjne Savoir Vivre
-
Sniper
- Aktywny Kuracjusz

- Posty: 31
- Na forum od: 12 paź 2021 00:15
- Oddział NFZ: Opolski
- Podziękował: 2 razy
- Podziękowano: 2 razy
Sanatoryjne Savoir Vivre
-
Sniper
- Aktywny Kuracjusz

- Posty: 31
- Na forum od: 12 paź 2021 00:15
- Oddział NFZ: Opolski
- Podziękował: 2 razy
- Podziękowano: 2 razy
Re: Sanatoryjne Savoir Vivre
- staram się być miły dla personelu co może być pomocne w dalszym pobycie sanatoryjnym np. na drugi dzień ustalam z czego można skorzystać dodatkowo np. wypożyczenie sprzętu AGD( w tym lodówki), pranie, dodatkowe zabiegi, powroty po 22.00 to może być jednym z tematów do pomocnych opinii w poszczególnych sanatoriach.
-
Sniper
- Aktywny Kuracjusz

- Posty: 31
- Na forum od: 12 paź 2021 00:15
- Oddział NFZ: Opolski
- Podziękował: 2 razy
- Podziękowano: 2 razy
Re: Sanatoryjne Savoir Vivre
Przyjeżdżam do sanatorium z założeniem aklimatyzacji pokojowej, dosłownie "pokojowej".
W pierwszy lub drugi dzień wymieniam się spostrzeżeniami co mi przeszkadza i z czym mogę iść na kompromis, dodaję też coś na co nie mam wpływu np. chrapanie 15 min, zaraz po zaśnięciu.
W postach napiszę z czym spotykałem się podczas moich pobytów sanatoryjnych, bo każdy zasługuje na osobny post....
-
Sniper
- Aktywny Kuracjusz

- Posty: 31
- Na forum od: 12 paź 2021 00:15
- Oddział NFZ: Opolski
- Podziękował: 2 razy
- Podziękowano: 2 razy
Re: Sanatoryjne Savoir Vivre
Współlokator poradził sobie z tym 0.7 tego wieczoru sam i takie wieczory się powtarzały, raz nawet zrobił sobie upadkiem krzywdę.
Ba, stawał się delikatnie agresywny i próbował wymuszać pewne zachowania
Zbywałem go milczeniem a gdy przesadzał słownie stawiałem granice, mogłem mu pomóc z wypisem dyscyplinarnym ale odrobinę się ogarnął po męskiej rozmowie.
Podobną sytuację miałem w innym sanatorium, w pokoju studio obok stały często ogórki w słoiku i butelka samogonu, do tego pijący kuracjusz politycznie męczył swojego umiarkowanego współlokatora. Po tygodniu umęczony lokator rzadko bywał popołudniami w swoim pokoju.
Dlatego czasami warto być asertywnym i nie pozwolić sobie wejść na głowę,
Zmienialiście z powyższego powodu pokoje?
Tu proszę nie mylić kurtuazyjnego picia dla kurażu znanego z międzywojnia, nad morzem miałem znajomego z którym zawsze wypiliśmy dla kurażu przed wyjściem na dancing. Nie przeszkadzało to w tańcu i w konwersacji. Każdy zna siebie( no może prawie każdy) i wie gdzie trzeba zachować umiar i się przy tym dobrze bawić. Nazwijmy to po imieniu......
Czy mieliście w swoich pokojach alkoholików? jak z tego wybrnęliście?
Re: Sanatoryjne Savoir Vivre
Abyś nie poczuł się ignorowany...Poza tym opolskie,moje rodzinne strony...
To po kolei Etap I.Jestem miły z natury.O ile ktoś mi nie nadepnie na odcisk...
Zawsze rozmawiam z personelem.Recepcja,rechabilitanci,panie sprzątające.Te szczególnie komplementuję za pracę.
Mnie to nic nie kosztuje a one przez chwilę czują się docenione i pojawia się uśmiech.
Po pobycie w sanatorium w Kudowie Zdrój zimą ,wpadłem w lecie z wizytą...Wszystkie dziewczyny doskonale mnie pamiętały,poczęstowały
kawką ,zapraszają ponownie...
Etap II.Nie mam takich doświadczeń/2 razy w sanatorium w tym raz komercyjny/i zawsze jedynka.Ale podobne sytuacje
miałem będąc na rehabilitacji kardiologicznej w Karpaczu.Pokój 2 osobowy.Po 12 dniach zmiana współlokatora.
Pierwszy miał awersję do mycia i chigieny...Jedne spodnie na 12 dni!/tyle wiem ,nie wiem czy wcześniej też/Drugi okazał się świadkiem Jehowy.Codziennie zostawiał rozłożone gazetki a ja codziennie odkładałem na jego łóżeczko.Ale wolałem spędzać czas u innych rehabilitantów wracając na noc.Został mi tydzień...Gdyby pojawił się alkohol to reakcja natychmiastowa.Nie piję mocnych alkoholi w ogóle jedynie czerwone
półwytrawne.
Jestem ciekaw Twoich spostrzeżeń które zapowiadasz.Chyba z Ciebie gaduła
Wpadaj do muzycznego...
-
Bibi2
- Super Kuracjusz

- Posty: 5731
- Na forum od: 07 kwie 2021 14:26
- Podziękował: 21 razy
- Podziękowano: 31 razy
Re: Sanatoryjne Savoir Vivre
Pytasz się Sniper czy jest taki temat na forum ? , może nie dosłownie "Sanatoryjne Savoir Vivre",
ale tematyka wielokrotnie poruszana .
Najlepsza zasada trzeba pozwolić ludziom żyć nie narzucając im swojego punktu widzenia, ale nie akceptować chamstwa .
Pomijam nadużywanie alkoholu czy dbanie o higienę bo jest to oczywiste (chociaż nie dla wszystkich).
- darek
- Przyjaciel forum

- Posty: 8230
- Na forum od: 16 lut 2012 20:21
- Oddział NFZ: Śląski
- Staż sanatoryjny: 0
- Podziękował: 9 razy
- Podziękowano: 35 razy
Re: Sanatoryjne Savoir Vivre
Wypowiedzi bardzo podobne bo wspólny mianownik TO ALKOHOL
Alkohl w Naszym życiu Był Jest Będzie
Sa Ludzie ,którzy okres sanatorium traktuja jak urwanie się
Osoba spozywająca Spozywała i spozywać będzie
1 na 100 000 Może wyjść z nałogu
Nie chcę byc tendencyjny
Lata temu gdy jechałem do Santorium
Słychać było średnio do Obiadu
Dzień dobry
Pozdrawiały się Osoby sobie znane jaki przypadkowo spotkane -sniadanie czy baza zabiegowa
Owe dzień Dobry
Było słychać Ludzie niejednokrotnie przystawali i zamieniali słowo o pogodzie ,pogodzie
Dziś
Będąc ostatnio w Ciechocinku
Pozdrawiając co niektórzy OKRESLILI MNIE KOSMITĄ
Chyba naruszyłem ich Mir
Mir na stołowce czy na Bazie zabiegowej
Osobiście uważam że ten ZWROT chyba NIKOGO jeszcze nie uraził
-
maciejt
- Pomocny Kuracjusz

- Posty: 75
- Na forum od: 07 cze 2022 09:19
- Oddział NFZ: Łódzki
- Podziękowano: 9 razy
Re: Sanatoryjne Savoir Vivre
Staram się być miły dla wszystkich, personelu, towarzyszy przy stoliku na stołówce, współspaczy. To nic nie kosztuje, a sprawia że niektórzy spojrzą na człowieka życzliwie, to czemu nie.
Mój staż sanatoryjny to 4 turnusy, z czego dwa odbyłem w pokoju jednoosobowym to problemów towarzyskich siłą rzeczy mogło być mniej. Jeśli chodzi o alkohol to sam dwa razy zabrałem z domu nalewkę co to żonka przygotowuje i jest pycha, i przy okazji w zaciszu pokoju można było zadbać o relacje towarzyskie. Generalnie nie trafiłem na problemy ze współspaczami związanymi z alkoholem, raz jeden spożywał kilka piw codziennie, za to nie wychodził z pokoju i człowiek był spokojniejszy bo zawsze to ktoś tam siedział i pilnował. Granice nie zostały ani razu przekroczone to mi tam nie przeszkadzało takie pssss gdy kapselek puszczał. Gość miał wyrobioną ścieżkę codziennego obowiązkowego spaceru do Żabki i z powrotem, raz podobno był nad morzem.
Ale za to miałem problem z oglądaczami TV. Noż kurde nie trzeba było płacić, nikt się nie pytał kto chce oglądać a kto nie i tak trafiłem na dwóch oglądaczy. Jak tylko byli w pokoju to odbiornik włączony. Ja tam mało co na miejscu siedziałem, ale czasem jak już byłem na miejscu to kota dostawałem od tych Trudnych Spraw i innych takich. Stopery trochę pomagały, ale czytać mimo to nie dawałem rady. Tak już mam że jak coś tam leci w tle to mi w czytaniu akurat przeszkadza, no feler taki nic nie poradzę. Prosiłem żeby oglądali przy mnie tylko to na czym im zależy, ale nie. Kurna od rana do wieczora co nie wlazłem do pokoju to TV leciało. A że było nas trzech, turnus trwał trzy tygodnie, to w ostatnim tygodniu oznajmiłem miłym Panom, że tera pora na moją władzę i biere pilota. Miny mieli bezcenne. Żeby nie było, jak tylko wychodziłem to se puszczali co tam chcieli, ale jak wracałem to już bez orientu łapałen się za zmieniarkę i cyk-wyłączone. Umówiłem się z nimi że wieczorem jak będzie jaki mecz czy film to jasna sprawa że możemy uruchomić pudło, ale to na tyle. Przeżyli bo byłem zdecydowany i zdeterminowany, ale te dwa tygodnie co to mnie męczyli dał mi galancie w kość i to naprawdę jest istotne przy doborze współspaczy, są telewizyjni czy nie. O to można zawsze zapytać przy przydzielaniu pokoju i możemy mieć na to wpływ. Bo na ewentualne inne niedogodności związane choćby z cechami charakteru czy nałogami to już niestety rosyjska ruletka trochę.
-
Sniper
- Aktywny Kuracjusz

- Posty: 31
- Na forum od: 12 paź 2021 00:15
- Oddział NFZ: Opolski
- Podziękował: 2 razy
- Podziękowano: 2 razy
Re: Sanatoryjne Savoir Vivre
Istotnym jest temat chrapania, uciążliwość wiąże się z intensywnością i czasem tego niepokojącego zjawiska które regularnie występuje u około 38% mężczyzn i 30,4% kobiet
Niestety jestem w tej grupie chrapiących, chrapie zaraz po zaśnięciu ok 15 minut i czasami kwadrans nad ranem.
Jeżeli to się nasila w sanatorium odpłatnie(niedrogie) korzystam z terapii czerwonym światłem, czyli z naświetlania zatok czołowych i przynosowych lampą na podczerwień. Mi pomaga i czuję się lepiej rano. Może można temu zaradzić u innych osób i uniknąć upiornych nocy dla wrażliwych osób.
Macie może jakieś sposoby na chrapanie lub chrapiących?
- jacky6
- Przyjaciel forum

- Posty: 7211
- Na forum od: 05 mar 2014 14:39
- Oddział NFZ: Śląski
- Staż sanatoryjny: 6
- Podziękował: 16 razy
- Podziękowano: 8 razy
Sanatoryjne Savoir Vivre
I tutaj mam jedną receptę - zawsze z uśmiechem.
Zazwyczaj wystarczało i prawie nigdy nie miałem problemów.
A właśnie potencjalne problemy były rozwiązywane z dużym wzmocnieniem uśmiechu, choć nie zawsze od ucha do ucha.
Odnośnie chrapania.
Od prawie 10 lat tam gdzie jeżdżę czterokołowcem to zabieram spec poduszkę ( do zakupienia w sklepach medycznych ) i korzystam z niej nauczywszy się spania na boku lewym lub prawym i to obowiązkowo.
Jeśli zdarzy mi się zachrapać a trafia mi się to co kilkanaście tygodni to szanowna połowica tylko lekko mnie dotknie bo przewróciłem się na plecy.
Ale też jakoś wtedy mam płytki sen i sam budzę się z lekkim chrapaniem zanim zostanę szturchnięty.
Tym samym wyczerpuję znamiona Savoir Vivre w skali rodzinnej "współspaczki".
Teraz już wiem, że nie muszę się spieszyć.
Życie to nie wyścig - to piękna przygoda, w której najlepiej uczestniczyć we własnym rytmie.
