No właśnie pić muszę, bo wyschnę na wiór

...... najwyżej stanę w wannie

.
Czynów już się dopuściłem, ale odpuszczenia nie oczekuję

...... może ciepłe miesiące się trafią ?

. Tylko znowu na wizytę trzeba się udać

.
Kapuśniaczka zjadłem co go z rana kupiłem...... szajzen oszukańczy

. Dosyć że pieczarek nie było, to jeszcze kminek ukradli

.
Bardziej myślałem o krasnalach uczynnych jak w bajkach przystało, a o nie żarłokach

. Najwyżej jakąś kanapeczkę zrobię, albo fasolkę otworzę. Dziękuję

, ale swoje żelazne zapasy trzeba naruszyć........ bo jeszcze stracą termin przydatności

.
Nie powtarzaj tak jak Broszka, bo wiesz jak jej później wyszło...... z worka

.