Sanatoryjne Savoir Vivre
-
Bibi2
- Super Kuracjusz

- Posty: 5957
- Na forum od: 07 kwie 2021 14:26
- Podziękował: 37 razy
- Podziękowano: 59 razy
Re: Sanatoryjne Savoir Vivre
Poza tym pojawiają się w prawie każdym temacie zapytania - gdzie się zabawić
Poznawanie nowych ludzi , spotkania itp... , to sprawa indywidualna , nie powinno się krytykować kogoś kto nie chce się integrować.
Ja niby jestem grzeczna, uśmiechnięta , dość kontaktowa ale ,
no właśnie ale , jestem ostrożna , z niektórymi poza "dzień dobry" nie chcę mieć nic wspólnego.
Tu na forum też mam swoich "negatywnych bohaterów" i gdybym wiedziała, że są na kuracji tam gdzie ja przebywam nie chciałabym się z nimi spotkać Nawet gdyby okazało się, że moje wrażenia są błędne - nie żałuję
-
Sniper
- Bardzo Pomocny Kuracjusz

- Posty: 111
- Na forum od: 12 paź 2021 00:15
- Oddział NFZ: Opolski
- Podziękował: 11 razy
- Podziękowano: 33 razy
Re: Sanatoryjne Savoir Vivre
W postach które piszecie wspominacie dość dyplomatycznie możliwość poznania kogoś wyjątkowego podczas turnusu sanatoryjnego.
W pierwszych wyjazdach moich sanatoriów byłem w związku i nie urywałem się ze smyczy, może dlatego, że poznawałem mądre kobiety które podpowiadały mi granice moralne żonatego faceta. I na małych zauroczeniach się kończyło....
Teraz gdy od kilku lat jestem sam i mam wyjechać do sanatorium staram się nie narzucać sobie, że muszę kogoś wyjątkowego poznać, kimś się zauroczyć, stworzyć nową relację.
Jadę przede wszystkim aby zregenerować siebie, odpocząć od pracy, poznawać ludzi, i tańczyć.......kocham tańczyć
Może poznam kogoś wyjątkowego z kim będę chciał przebywać, rozmawiać, wędrować i jeść śniadanie. Będę to czuł, bez tego też dobrze odpocznę, nabiorę nowych doświadczeń życiowych i ciekawości czy będzie mi jeszcze dane bycie we dwoje takie od serca.
Myślę, że warto być wśród ludzi np. w kurorcie sielanki sanatoryjnej, może ktoś w tańcu po dwóch tygodniach znajomości(lub na końcu turnusu) przytuli się do mnie i powie jest mi przy Tobie dobrze
Może to będzie początek czegoś prawdziwego
Wiem, romantyk ze mnie, ale twardo stąpający po ziemi
Jak widzicie w tym temacie daleki jestem od pełnej ekspresji i emocjonalnego podejścia do dancingów, raczej tonizuję swoją aparycję na takich wyjściach , często najpierw patrzę na tańczących by po pół godzinie odważyć się i podejść do pierwszego tańca, potem to już brakuje czasu bo trzeba wracać przed 22.00
-
Genever
- Super Kuracjusz

- Posty: 757
- Na forum od: 31 maja 2022 06:44
- Podziękował: 23 razy
- Podziękowano: 119 razy
Re: Sanatoryjne Savoir Vivre
Tak się zareklamowałeś tym postem, że z nawiązaniem relacji. nie powinno być żadnego problemu.
Cieszę się, że te dylematy już poza mną. Mogę się mylić ale widzę, że z każdym rokiem coraz trudniej nawiązać długofalowe relacje. Nie trzytygodniowe udawanie pary i gruchanie do siebie i tulenie się w tańcu ale żywą, codzienną , która obnaża wszystkie nasze słabości. Będąc parą na wyjazdach guzik się wie o takim partnerze. Tym niemniej wielu osobom taka forma "bycia" wystarczy. I fajnie.
Miłego wszystkim.
Ps. Odpowiadając Sniper na Twój post po raz pierwszy innym temacie kiedy nawiązałes do trudnych chwil w życiu byłam pewna, że odpowiadam kobiecie.
- Atina
- Przyjaciel forum

- Posty: 12943
- Na forum od: 19 sie 2011 09:29
- Oddział NFZ: Pomorski
- Podziękował: 122 razy
- Podziękowano: 55 razy
Re: Sanatoryjne Savoir Vivre
I tego Tobie życzę no cóż...Sniper pisze: 09 lut 2026 21:49 Dziękuję za namiary na taneczne miejsca![]()
W postach które piszecie wspominacie dość dyplomatycznie możliwość poznania kogoś wyjątkowego podczas turnusu sanatoryjnego.
W pierwszych wyjazdach moich sanatoriów byłem w związku i nie urywałem się ze smyczy, może dlatego, że poznawałem mądre kobiety które podpowiadały mi granice moralne żonatego faceta. I na małych zauroczeniach się kończyło....
Teraz gdy od kilku lat jestem sam i mam wyjechać do sanatorium staram się nie narzucać sobie, że muszę kogoś wyjątkowego poznać, kimś się zauroczyć, stworzyć nową relację.
Jadę przede wszystkim aby zregenerować siebie, odpocząć od pracy, poznawać ludzi, i tańczyć.......kocham tańczyć![]()
Może poznam kogoś wyjątkowego z kim będę chciał przebywać, rozmawiać, wędrować i jeść śniadanie. Będę to czuł, bez tego też dobrze odpocznę, nabiorę nowych doświadczeń życiowych i ciekawości czy będzie mi jeszcze dane bycie we dwoje takie od serca.
Myślę, że warto być wśród ludzi np. w kurorcie sielanki sanatoryjnej, może ktoś w tańcu po dwóch tygodniach znajomości(lub na końcu turnusu) przytuli się do mnie i powie jest mi przy Tobie dobrze![]()
Może to będzie początek czegoś prawdziwego![]()
Wiem, romantyk ze mnie, ale twardo stąpający po ziemi![]()
Jak widzicie w tym temacie daleki jestem od pełnej ekspresji i emocjonalnego podejścia do dancingów, raczej tonizuję swoją aparycję na takich wyjściach , często najpierw patrzę na tańczących by po pół godzinie odważyć się i podejść do pierwszego tańca, potem to już brakuje czasu bo trzeba wracać przed 22.00
![]()
-
Gość
Re: Sanatoryjne Savoir Vivre
Czuć,że piszesz od serca.Jesteś romantykiem.To zaleta.Jestem przekonany,że znajdziesz jeszcze
drugą osobę.Nie zapominając o przeszłości spotka Ciebie coś nowego.Pozdrawiam
- darek
- Przyjaciel forum

- Posty: 8312
- Na forum od: 16 lut 2012 20:21
- Oddział NFZ: Śląski
- Staż sanatoryjny: 0
- Podziękował: 12 razy
- Podziękowano: 65 razy
Re: Sanatoryjne Savoir Vivre
SŁONECZKOSloneczko pisze: 09 lut 2026 08:24Masz rację FeliceFelice pisze: 07 lut 2026 13:06 Ilu ludzi, tyle charakterów, osobowości, potrzeb.
Przeżyłam już trochę lat, doświadczyłam życiowo różnych sytuacji. W tej chwili biorę życie jakim jest. Nie biegam za ludźmi, ale też nie uciekam przed nimi. Nie mam nic do ukrycia, nie boję się oceny, więc poznanie kogoś nie wiąże się z żadnym ryzykiem. To ja decyduję, czy ktoś zostanie w moim życiu na dłużej. Obrabianie zada i hipokryzja to jest problem tych osób, nie mój…Na szczęście poznawanie ludzi nie jest obowiązkowe
Jedni wolą anonimowość, inni rozmowę. Każdy ma swój tryb: jedni ,,nie podchodzę", inni ,, hej pogadajmy"
Świat jest wystarczająco duży żeby zmieścić oba podejścia - bez hipokryzji i bez spiny.
Nie sposób jest się wywyższać PONAD WSZYSTKO
Standartem jest Bycie SOBĄ
...poznałem Kilka Osób z Forum
Z Kilkoma Jest mi po DRODZE
Sa jednak takie
Którym wydaje się że Osiagneły POZIOM
Pępka świata.
-
Sniper
- Bardzo Pomocny Kuracjusz

- Posty: 111
- Na forum od: 12 paź 2021 00:15
- Oddział NFZ: Opolski
- Podziękował: 11 razy
- Podziękowano: 33 razy
Re: Sanatoryjne Savoir Vivre
Z takimi jak Wy po zabiegach chodziłem po górach, na tańce i w pokoju robiliśmy konspiracyjne spotkanie przy alkoholu w ilościach "humorystycznych", szukaliśmy też porcelany w sklepach ze starociami i chodziliśmy na koncerty organowe w kościele. dużo by wymieniać....
Mam takie pytanie które posłuży innym nowicjuszom, jak powstawały Wasze grupy znajomych sanatoryjnych z którymi spędzaliście sporo czasu i przy rozstaniu ogarniał Was smutek?
Jak spędzaliście czas wolny, co polecacie, czy też jakimi niepisanymi zasadami kierują się takie grupy np. w/g Savoir Vivre?
Oczywiście każdy ma prawo nie wchodzić w takie relacje grupowe, zawsze szanowałem takie osoby i nie byłem nachalny swoją osobą.
Czyli opiszcie coś więcej o "dużych dzieciach" w grupach sanatoryjnych
-
Gość
Re: Sanatoryjne Savoir Vivre
Jestem bardzo otwarty i ufny.Zawsze szukam towarzystwa ale to po pewnym okresie obserwacji, wymiany poglądów.Sam prowokuję sytuacje aby się poznać.Jednym ze środków jest muzyka.Nie ruszam się nigdzie bez małej tuby i zestawu nagrań na każdą okazję.W sanatorium
wystarczyło usiąść w holu i już był krąg zainteresowanych muzyką.Po godzince były już tańce.Pielęgniarki nie protestowały ale po 23.oo kazały kończyć.To wtedy wybieraliśmy pokój w którym nadal była zabawa,słodkości,kawka .Kolejnym środkiem są karty.Uwielbiam grać w kanastę.Zawsze ze sobą mam dwie talie kart.Nieraz ktoś zna zasady ale z reguły musiałem nauczyć.I grom nie było końca.Czasem do 2.oo.Kolejny środek.Gra kryminalna Czarne historie.Mam 4 serie Zabawa dla wielu osób.Wiele śmiechu i wciągająca fabuła Jak wybierałem się zwiedzać okolicę zawsze proponowałem dziewczynom wspólny wypad/z dziewczynami jest mi bardziej po drodze/.Z niekktórymi osobami utrzymuję bliskie kontakty do dzisiaj.Zawsze zapraszam je na grzybobranie/w mojej okolicy piękne lasy podgrzybkowe/.Jeżeli jest grupa zgrana to przy wyjeżdzie są długie pożegnania i płacz
-
Genever
- Super Kuracjusz

- Posty: 757
- Na forum od: 31 maja 2022 06:44
- Podziękował: 23 razy
- Podziękowano: 119 razy
Re: Sanatoryjne Savoir Vivre
Powoli przywiązuje się do ludzi a do wielu wcale i znajomość się kończy na cześć i czołem ale tak miałam grupę z którą przy flaszce w ostatni wieczór nie mogliśmy się rozstać. Do chwili obecnej jest kontakt.
Pozatym to nic oprócz emerytury mi się nie chce, no może spokojnej pracy, powtarzalnej bez stresu z mężem szefem
Miłego
