Były pełnopłatne i w znacznym stopniu w sezonie niskim.
Frekwencja w pokojach też nie była 100%.
Najbardziej zdziwiła mnie kuracja w znanym domu zdrojowym zakwalifikowanym jako szpital uzdrowiskowy.
Po pierwsze to po powrocie do domku zajrzałem poniewczasie na swoje IKP a tam zapisano nasz pobyt jako szpitalny, choć NFZ nie dołożył się ani centusia.
Ponadto w czasie pobytu dowiedziałem się, że na około sto kilkadziesiąt kuracjuszy było prawie dwadzieścia "niedojazdów".
I tak przy okazji - w owym szpitalu uzdrowiskowym była na parterze kawiarenka z codziennymi potańcówkami jednakże frekwencja chcących zabalować na parkiecie rzadko przekraczała połowę, głównie w soboty.
A serwowano tam napoje rozweselające od browarów po "łyskaczy".
cdn


