Jednym słowem w doopę Ci wlazły.

W sumie mnie też od stania.

Ale nalewka nastawiona, syropek wiśniowy do herbatki zrobiony, dżemik zaczęty, jutro drugi etap - taka receptura bez przyspieszaczy. Ratatuj cały gar wyszedł - dziś podane do placuszków cukiniowych oczywiście, a reszta zawekowana. Wczoraj też były cukinie okrągłe zapiekane z serami. Trochę też rozdaję, ale w tygodniu pewnie zrobię kotleciki, pasztet i risotto. Tak się najem, że mi bokiem wyjdzie i przez rok patrzeć nie będę mogła na cukinie.
A jutro w planach wypad na jagody, bo dziś na spacerze wypatrzyłam, że jeszcze są i to chyba ładniejsze niż zbierałam wcześniej.
A nawet Wszechświat.
