Nie mam problemu z wyniesieniem naczyń, umyciem łazienki co zdarzało mi się i owszem ale szczerze to w nosie mam czy właściciel woli kupić sobie nowy samochód czy zwolnić osoby z obsługi, obciążając pozostałych pracowników. Warunki opłacane z puli NFZ w identycznej lub podobnej kwocie pod warunkiem posiadania dobrego gospodarza powinny dać nam podobne warunki do odbycia kuracji. Wiem różne są formy własności, często budynki są wręcz historyczne ale w żadnym ośrodku brak inwestycji przez lata tego nie poprawi.
Efekt... jadę do takiego Podczela w trzyosobowym pokoju, z oknami wypadającymi z futryn i toaletą na kilka pokoi do tego w listopadzie a moja koleżanka wraca wcześniej zachwycona kuracją w jedynce w Mesko , kwota przelana z NFZ podobna.
Nie jestem roszczeniowa, pracy się nie boję ale różnice są dla mnie widoczne od lat, również w nierównym traktowaniu petentów przez oddziały. Przyznam też rację co do kondycji materacy, pościeli, ręczników a nawet obrzydliwych kocy mających lat naście na borowinie a takie mi się trafiły w jednym z ośrodków. Liczmy całą pulę środków jaką dostaje ośrodek, naszą i NFZ i fakt, że mają obłożenie cały rok co ma niebagatelne znaczenie w miejscowościach nadmorskich i tak zwanym wygwizdowie.
A że znajomości nie posiadam zrezygnowałam z wyjazdów z tej puli. Dodatkowym faktem tej decyzji było ciągłe ryzyko pokoi wieloosobowych ( tutaj też drastyczne różnice między ośrodkami) jak pisałam kiedyś czasy kolonii i wąchania stóp współspacza już za mną.
Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam swoją opinią.



