podzielam obawy - można mieć problemy z spokojnym snem ...
ale tym razem "przypiję" do towarzystwa przy stoliku...
nie karcianym ...
nie kawiarnianym...
nie zielonym, gdzie zapadają ponoć sportowe decyzje...
a ...
zwykłym posiłkowym - na jadalni...
był rok 1980, gdy pierwszy raz w życiu pojechałem...
nie - jeszcze nie do sanatorium...
tylko na tak zwane wczasy profilaktyczne FWP...
czy ktoś taką formę pamięta ?
ja nadzwyczaj ...
z uwagi na towarzystwo właśnie przy stoliku...
byłem najmłodszym - 30 latkiem... ( tuz po studiach dla pracujących )
vis a vis siedziała 40 letnia księgowa z domu spokojnej starości z Małopolski... ( ekonomistka po maturze )
po prawicy siedział 50 cio letni rzemieślnik - właściciel warsztatu samochodowego z okolic Białej Podlaskiej... ( absolwent zawodówki )
po lewicy siedział ponad 60 cio letni - emerytowany profesor uniwerku z Wrocka ...
do dziś pamiętam jak żywo - nasze rozmowy przy każdym z posiłku...
to była każdorazowa wielka uczta duchowa ...
mimo różnic wieku...
wykształcenia...
rozmowy na każdy temat...
czy taki scenariusz jest teraz możliwy ?



