Blondynka wchodzi do Banku w Warszawie i prosi o pożyczkę.
Opowiada, że wybiera się za granicę na dwa tygodnie i musi pożyczyć 2 500 złotych.
Bankier tłumaczy, że musi mieć jakąś formę zabezpieczenia pożyczki.
Blondynka daje mu kluczyki do nowiuteńkiego Mercedesa zaparkowanego przed bankiem.
To wystarczyło by bank się zgodził.
Bankier wraz z innymi pracownikami banku mają niezły ubaw z blondynki, która zastawiła Mercedesa wartego 1.8 miliona na pożyczkę w kwocie 2 500 zł.
Bankier parkuje auto w garażu pod bankiem.
Dwa tygodnie później przychodzi blondynka do Banku i zwraca pożyczone 2 500 zł wraz z piętnastoma złotymi odsetek.
Bankier do blondynki: "Bardzo cieszymy się, że zechciała pani pożyczyć pieniądze w naszym banku, aczkolwiek jesteśmy trochę zdezorientowani... Podczas pani nieobecności odkryliśmy, że jest Pani milionerką. Po co była Pani ta pożyczka?
Blondynka na to: "A gdzie indziej mogłabym bezpiecznie zaparkować samochód w Warszawie na dwa tygodnie i to za jedynie 15 zł?"
