sanatoryjne życie to nie pokoik "dwójeczla" tylko wszystkie inne atrakcje kurortowe
ja wracam późnym wieczorkiem, toaleta, jakaś ciekawa książka przez chwilkę..... i lulanko !!!
a wstaję około 5,30--- znów toaletka iiiiii kijeczki i w "trasę"
potem śniadanko .... zabiegi iii znów "trasa" ..... byle zdążyć na obiadek
itd itp. i byle znów do "ciszy nocnej"

