Pierwsze to było we wojsku w latach 1973 -1974 spotkałem bardzo sympatycznego chłopaka aczkolwiek nieco porywczego. Gdy dla żartu zamknęliśmy go w magazynku to po chwili był już na zewnątrz. Wziął po prostu siekierę i rozwalił drzwi
Inne spotkanie to w roku 2011 jadąc na wycieczkę do Sankt Petersburga spotkałem grupę Hanysów (jakieś koło turystyczne przy kopalni) ok. 10-13 osób. Okazali się bardzo miłymi i sympatycznymi osobami, które mają wspaniałe poczucie humoru i potrafią wypić. Potrafią wypić tzn. wypili morze wódki ale przy tym zachowali się wzorcowo. to są bardzo miłe wspomnienia.


