Forum Nasze Sanatorium. Opinie o sanatoriach. Forum o sanatoriach. Forum kuracjuszy.
Forum kuracjuszy, wyraź opinie o sanatoriach, poznaj opinie innych kuracjuszy nawiąż znajomość. Planujesz wyjazd do sanatorium, wysyłasz tam dziecko? Sprawdź informacje na temat swojego uzdrowiska. Porozmawiaj na tematy związane z leczeniem w sanatorium.
Forum Nasze Sanatorium. Opinie o sanatoriach. Forum o sanatoriach. Forum kuracjuszy.
Forum kuracjuszy, wyraź opinie o sanatoriach, poznaj opinie innych kuracjuszy nawiąż znajomość. Planujesz wyjazd do sanatorium, wysyłasz tam dziecko? Sprawdź informacje na temat swojego uzdrowiska. Porozmawiaj na tematy związane z leczeniem w sanatorium.
Fanklub Lądka-Zdrój dla kuracjuszy (i nie tylko) zainteresowanych i zauroczonych tą okolicą. Lądek i okolice, sanatoria, co warto zobaczyć, ciekawostki.
To czego nieraz nie dostrzegamy, po prostu tak się spieszymy - albo boimy się pokazać…
[ obrazek zewnętrzny ]
Pani wzgardliwym okiem patrząca nad drzwiami w recepcji.
Dopiero teraz widać, jak drwiąco patrzy – na kuracjuszy ?
I to pewnie od wielu, wielu lat…
Zegar podtrzymując – zatrzymać czas czy ponakręcać te zegary ?
A one i tak sobie chodzą i czas płynie – czy chcemy czy nie chcemy.
W młodości chcieliśmy przyspieszyć czas i szybciej być dorosłymi, teraz na odwrót.
Co i tak nie zmieni biegu zdarzeń – podobno na starość zdziecinniejemy …
Weselne pozowane.
Para zdecydowała się uwiecznić nie tylko dla rodzinnego otoczenia w miejscu jak najbardziej publicznym.
Ustawienie parawanu niewiele by dało.
Czy ja naruszyłem ich „prywatność” ?
Widząc radość – szczególnie na twarzy pana młodego chyba nie mieli nic przeciwko temu aby wynajęty fotograf miał konkurenta.
Chociaż kto wie, czy z upływem lat jego uśmiech nie zamieni się w kwaśną minę.
Trochę informacji zaczerpniętych z Wiki-pedii.
Fotografie moje.
Praw autorskich nie zastrzegam.
Dawna nazwa Trzebieszowic to Kunzendorf a została utworzona została od zdrobniałej formy imienia Konrad i oznaczała wieś Konrada, jej właściciela lub założyciela.
Trzebieszowice (Kunzendorf an der Biele) to wieś usytuowana w dolinie Białej Lądeckiej, przy tak zwanej Drodze Solnej, łączącej Śląsk poprzez Lądek i Kłodzko z Pragą.
Jest jedną z najstarszych miejscowości Ziemi Kłodzkiej.
Znana jest już w 1269 r. jako Chunchons villa i z tego roku pochodzi zapis o istnieniu we wsi kościoła.
… Kratę w głównym wejściu utrzymano w stylu secesji. Generalnie, modna na przełomie wieków XIX i XX secesja – gdy dokonywano modernizacji pałacu – została zdominowana przez zastosowanie neostylów (neorenesans, neobarok).
… [ obrazek zewnętrzny ]
,,, Na drugiej kondygnacji uwagę przyciągają trzy pomieszczenia: sala z rokokowymi sztukateriami…
Być może nie jedna kuracjuszka wspomni sobie przytulenie na ławce przez kuracjusza a raczej sanatoryjnego „męża”…
Świadków przy tym nie było – to znaczy się – były – owe wiekowe już modrzewie.
I kto wie czego one się nasłuchały …
Jakich gorących wyznań...
Jacky ta modrzewiowa aleja była jako pierwsza poddana rewitalizacji i przywrócono jej pierwotny wygląd.No a te modrzewie niejedno widziały i słyszały.....może jak dłużej posiedzisz wyszumią Ci jakąś romantyczną historię?
Takie sobie ogólne obserwacje i przemyślenia z życia i codziennego i kuracyjnego …
Kuracja powoli dobiega końca.
Zabiegów ubywa.
Jak do tej pory to oceniam, że wykonałem plan turystyczny ledwo w 15 – 20 procentach.
Wniosek – przyjdzie nam tutaj co najmniej jeszcze jeden raz przyjechać.
Z materiału fotograficznego – dość sporo zebranego – pozostało do przekazania jeszcze z 80 procent.
Nie ma strachu – zazwyczaj jesienne i zimowe wieczory sprzyjają przesiadywaniu przy lapku, tylko czas ciepła wiosna ciepła jesień zatrzymuje nas na ogrodzie.
Zbliżająca się poprawa warunków atmosferycznych może przyczynić się do powiększenia kolekcji fotograficznej – nawet z drogi powrotnej.
Choć mam kilka wariantów powrotnej drogi, może nawet okrężnej.
Wniosek – bardzo duża ilość zabiegów wypełniła nam idealnie czas.
Jednakże zabiegi mamy tak porozrzucane w czasie i miejscach, że właściwie to tylko jeden raz udało się nam połączyć jeden – razem załapaliśmy się na magnetoterapię.
Nawet kawkę przedpołudniową pijamy rozdzielnie.
Natomiast nie wyobrażam sobie przy takich warunkach pogodowych zwykłych tutaj wczasów.
Wtedy nic, tylko się upić.
Z pięciu jedynie ładnych dni – głównie popołudniową porą – wszystkie wykorzystaliśmy do wycieczek objazdowych.
Na palcach jednej ręki można policzyć udane spacery.
Do trzech wypadów na balety chcemy dołożyć jeszcze co najmniej jeden. W kolejce czeka Sielanka.
Od soboty obserwujemy wymianę kuracjuszy w Jubilacie.
W porównaniu do czasu, gdy zameldowaliśmy się – praktycznie przyjęto razem z nami jeszcze jedną parę – teraz to chwilami zdaje się, że w recepcji i u sióstr – kotłuje się.
Sporo osób przyjeżdża w ogóle nie przygotowanych. Nie mają żadnej wiedzy jakich zabiegów mają się spodziewać.
Jaki „sprzęt” z sobą przywieźć.
Są potrzebne na przykład dwa zestawy do kąpieli typu basenowego, odstęp czasu między gimnastyką wodną w Jerzym a Adamie wynosi niewiele ponad 2,5 godziny, tyle mam czasu na przejście z powrotem z Jerzego do Jubilata, po drodze zaliczając kurację wodną Zdzichem u Wojciecha, w pokoju dokonuję wymiany nowych kąpielówek i nowego ręcznika, ewentualnie wpadam na zabieg typu laser, magnetoterapia lub prądy TENS i hajda do Adasia na basen.
Cały brakujący ekwipunek do zabiegów można kupić w kioskach i punktach handlowych na terenie zdroju, także w Jubilacie udostępniają w recepcji – oczywiście odpłatnie zestaw do komory krio.
Muszę przyznać, że ceny niektórych artykułów są tu niższe niż w głębi kraju. Na przykład czepek „szmaciany” przepłaciłem dwakroć w butiku w Auchan.
I tak dopiero po kilku dniach człek poczciwy łapie się co, gdzie i jak.
Więc pobłażliwym okiem patrzymy na nowicjuszy ale też od razu udzielamy informacji pomocniczych.
[ obrazek zewnętrzny ]
w muszli koncertowej – już sam nie wiem, czy chciałem rączki zagrzać w słoneczku ( Słoneczko nie czuj się urażone ) czy tylko zaśpiewać „o sole mio” …a raczej „o słońce moje”…
radocha, taka na zakończenie kuracji – bo dopiero wczoraj po kliku dniach nieobecności pojawiło się na nieboskłonie …
to już teraz „wicie-rozumicie” dlaczego w ostatnim czasie zniknąłem …
pora wykorzystać prawie jesienne słońce – już tyle liści spadło z drzew w tutejszym parku…
Piękne ujęcie
Zrobiłam jak już było całkiem ciemno i nie daje takiego efektu jak to Twoje
Jacky a próbowałeś przejść przez fontannę i być suchym
Widziałam takich co próbowali, jeden przeszedł na sucho a drugi był caluśki mokry
Ubaw był do same pachy