Za pierwszy razem dostałam bez problemów,nawet się zbytnio nie starałam.Jechałam do orzecznika z nastawieniem że nic nie mam do stracenia.Dostanę to dobrze -nie ? też rozpaczać nie będę.
O tzw. "smarowaniu" zapomnij.Czegoś takiego w życiu bym nie zrobiła ,a nawet nie pomyślała.Ludzie jednak różnie myślą w tej materii.
Kolejne moje wizyty u orzecznika -nie częściej niż po upływie roku od ostatniej "wizyty" zakończyły się niepowodzeniem.Choć póżniejsza dokumentacja chorobowa była i obszerniejsza i bardziej celowa na rehabilitację.
Niestety pani --podkreślam pani doktor uznała że jestem zbyt zdrowa na taki wyjazd.Śmiem twierdzić że pierwszy mój wyjazd był dlatego bo...lekarzem orzecznikiem był ??? facet
Miałam "szczęście" trafić zawsze na tą samą panią doktor - i jak tu nie mówić o pechu
Ale nadal będę próbowała -a co mi tam -najwyżej znów mnie odrzucą
Wystartuję po nowym roku -obecnie nie mogę sobie na to pozwolić w pracy.
Pozdrawiam i trzymam kciuki --oby góry wypaliły.
Odezwij się --czy Twój urok osobisty był potrzebny na komisji

