Z moich obserwacji i "zasłyszenia" przy stoliku "stołówkowym " i nie tylko

:dwie panie w pokoju wiek jednej 65 lat ,miła zadbana ,swietna do wyjść po zabiegach ,wchodząca 2 razy dziennie na górę Parkową,rozumiejąca wszystkich i wszystko.Szczupła laseczka ,wiecznie uśmiechnięta ,cudo

Druga ,czyli jej współtowarzyszka "pokojowa" ,snująca się po korytarzu w szlafroku do ziemi ,w kapciach ,jakaś taka rozmazana ,w pokoju emblematy pewnej polskiej religii i modlitwy na kolanach przy lóżku parę razy dziennie.Zastrzegam się ,szanuję obydwie ,jakże inne, ale czemu ta druga obmawia wszystkie kobietki sanatoryjne,śledzi zza rogu budynku ,tych którzy tam sobie stoją,czemu? Po co idzie do kawiarenki i siedzi nafukana na cały swiat ,a pana proszącego do tańca ,mało nie pobije?

Może lepiej by było, gdyby jednak korzystała ze swojej najbliższej przychodni rehabilitacyjnej,nie wadząc nikomu,nie zajmujac miejsca tym ,którzy odpoczywają ,sumiennie korzystając z zabiegów.Ale nie,chyba przekornie jedzie taka pani ,naraża na straty NFZ korzystając z zabiegów ,które nie przynoszą żadnych efektów .Wszak lekarze twierdzą ,że to nasza psychika ,nastawienie do świata ,poczucie własnej wartości etc ,mają niebagatelny wpływ na efekty leczenia.
Miłe panie ,każdy z nas zna siebie i powinien wiedzieć z czego może i powinien korzystać ,a co go drażni i frustruje.
