Sam budynek jest piękny (na pierwszy rzut oka) Wnętrza sali ogólnej i klatka schodowa warte obejrzenia. Po wejściu w recepcji można wykupić kartę do TV (80 zł/3 tygodniowy turnus.NAJDROŻSZY ABONAMENT
W pokojach jest już różnie. Przed remontem zaniedbane, ciasne, porysowane podłogi, NIESZCZELNE OKNA balkonowe (potrafi ostro dmuchać), oczywiście brak szklanki czy łyżeczki. Poza tym CIEMNO. Proponuję nie zapomnieć o latarce, żeby coś przeczytać czy też nawlec igłę nitką. W pokoju jest RADIO (dużo powiedziane), raczej kołchoźnik. Nie można go było wyłączyć, odbierał tylko I program PR i cały czas charczał, bo nie ma antenki. W łazience woda ciepła do kąpieli BYWA. Trzeba pilnować kiedy ma kaprys i poleci. Pani z recepcji na te uwagę mówiła tylko - pierwsze słyszę, ale podobno wszystkim co zgłaszali tak mówiła. Natomiast konserwator powiedział, że trzeba tak długo spuszczać wodę aż poleci ciepła, bo ponoć pompa nie nadąża. Ot, logika. ale sprawdziłem - faktycznie po ok.5 minutach puszczania wody w łazience i prysznicu - poleciała ciepła. (Podobno Dom Zdrojowy jest zadłużony - ja się nie dziwie.
STOŁÓWKA. Fakt, moloch, podobno jednorazowo żywią ok.400 osób, ale ewidentny brak kucharki i dietetyczki. Porcje jak dla przedszkolaków, chociaż nie jestem łakomczuchem, musiałem się dożywiać. Jakość posiłków to osobna sprawa. Ktoś kto lubi serki topione(20g) i twarożki (20g)_oraz kilka plasterków wędliny (20g)- będzie ucztował. Kapusta i jakaś stara sałata czesto gościła jako surówka (bez smaku i oleju - na żywca, Czasami podana przez panią prosto z miski na nasz talerz.To trzeba zobaczyć.
Każda zupa z rozgotowanym makaronem, kolorystycznie i smakowo, a właściwie bezsmakowa jedna podobna do drugiej.Takie coś.Bywają też sałatki (w domyśle) ziemniaki w kostkę cm/cm i takie śladowe ilości czegoś. Może to śledzik był ? Potrawy nie przyprawione, a przyprawy - za wyjątkiem soli, nie uświadczysz. Gdyby nie dżem stawiany dla ogółu, który cieszył się wielkim powodzeniem żeby coś dojeść (kto pierwszy ten ma) niejeden poszedł by głodny spać.. Jakość i wygląd "zastawy" i sztućców to odrębny temat. Kubki bez uszu, przeważnie obite, podobnie talerze. Sztućce tez czasami sprawiały wrażenie podebrane przedszkolakom, .Na jeden stół 8 osobowy JEDNA łyżeczka do herbaty.
Przyszedł chłód. Miejscowi zaczęli palić w piecach.Płacimy 3,50/dziennie opłaty klimatycznej.Powietrze takie ciężkie i zatykający smród, że nie było czym oddychać. Rozpatrywali, czy nie podnieść opłaty, bo zabieramy pył węglowy ze Szczawna.
Osobna sprawa to zabiegi. Nie potrzebna żadna dokumentacja medyczna, bo nikt jej nie sprawdza a lekarz opiera się na tym co wpisał lekarz rodzinny we wniosku (chociaż było to ok.2 lat temu). Dobrze jest wiedzieć jakie zabiegi będą skuteczne i podpowiedzi lekarzowi, bo tak jak ja można nie trafić, a zamienić później jest ciężko.Same zabiegi i pijalnia wód (zabieg) są w budynku oddalonym od Domu zdrojowego około 250 m. Gimnastyka (zabieg)ok.100 m. Nie ma możliwości schłodzenia ciała po np.kąpieli, bo za chwile następny zabieg (gimnastyka) w innym budynku. Chociaż jeszcze nie było bardzo zimno, kilka osób dopadło przeziębienie (mnie również) i wyłączenie z zabiegów,. Różnica wzniesień pomiędzy budynkami jest spora i trzeba mieć zdrowe narządy ruchu. Nie wyobrażam sobie zimy w tym obiekcie.
Gdyby kiedyś zdarzyło się ponowne skierowanie do Szczawna (szczególnie późną jesienią czy zimą) - od razu REZYGNUJE. To jest szkoła przetrwania, a nie sanatorium. Szkoda zdrowia.

