USTROŃ RÓWNICA pobyt zimowy
Re: USTROŃ RÓWNICA pobyt zimowy
Jeśli chodzi o warunki mieszkaniowe to oceniam lekko poniżej średniej. Akurat były remonty w budynku więc trochę głośno. Pokoje z takimi szczelinami pod ściankami działowymi że słychać było wszystko o czym rozmawiają sąsiedzi . Ale nie wszystkie pokoje były takie .Mój z pewnością nadawał się do remontu.
Zabiegi- do wyboru do koloru. Basen ciągle dostępny. I wieczorki taneczne prawie w każdym budynku.
Oceniając całość : było fantastycznie
Re: USTROŃ RÓWNICA pobyt zimowy
Z wycieczek w ciągu tygodnia również można było skorzystać, gdyż już po kilku dniach pobytu każdy wiedział jak ominąć przeszkody logowania na zabiegach (oczywiście nie rezygnując z nich). No i dobre towarzystwo i miła współlokatorka - to podstawa udanego pobytu.
Nigdy na szczęście nie byłam w sanatorium zimą czy późną jesienią, ale myślę, że wtedy większą wagę przywiązywałabym do właściwego korzystania z zabiegów
( dłuższy odpoczynek po borowince, kąpielach itp.)bo przyznam, że będąc we wrześniu uważałam to za stratę czasu i zaraz po skończonym zabiegu, tak jak większość kuracjuszy, szybko opuszczałam mury zakładu przyrodniczego. Uważam, że będąc w Ustroniu, chyba niezależnie od pory roku trudno się nudzić.
Pozdrawiam obecnych i przyszłych kuracjuszy i z utęsknieniem oczekuję na następny przydział wyjazdu do sanatorium. Już złożyłam wniosek - w perspektywie mam 22 m-ce oczekiwania (NFZ dolnośląski).
Re: USTROŃ RÓWNICA pobyt zimowy
jak ominąć przeszkody logowania na zabiegach ???????????????????????????????? uchyl rąbka tajemnicy - najlepiej na PW
Re: USTROŃ RÓWNICA pobyt zimowy
Ja tego nie próbowałam -bo zależało mi na zabiegach -no!! może poza ćwiczeniami
Będzie dobrze ...wszystko jest dla ludzi a tam też ludzie pracują i ludzie przyjeżdżają
Re: USTROŃ RÓWNICA pobyt zimowy
Re: USTROŃ RÓWNICA pobyt zimowy
Re: USTROŃ RÓWNICA pobyt zimowy
W"Równicy" byłam w październiku tego roku. Skierowanie otrzymałam o orzecznika z ZUS. Według pani orzecznik miało mnie postawić" na nogi" Stwierdziła autorytetem, że będę mogła pracować potem długo i owocnie.
Pobyt w sanatorium oceniam na 3 - .Nigdy więcej nie wyjadę do takiego kołchozu.Faktycznie przypomina Titanika. Zabiegi: 15-20 minut spaceru koło budynku, muzyczka relaksacyjna +pani grająca na fleciku, gimnastyka kardiologiczna na krzesełkach (tu mi oddechu zabrakło ze zdziwienia) i jazda na rowerku. Jedzenie takie sobie, ale tu nic więcej nie powiem ponieważ chciałam stracić troszkę ciałka i to się stało. Jednak tłum kuracjuszy jedzący przy akompaniamencie odgłosu wiertarek, młotów panów remontujących stołówkę przeszkadzał niemiłosiernie.Ściany z płyt budowlanych tzw boksy ,czarna folia oddzielająca,kable zwisające z sufitu, zimno działało na mnie to wyjątkowo przygnębiająco . Pokój miałam jedynkę zarezerwowałam wcześniej bez problemów.Pokój mały z łazienką przypominał lata socjalizmu ,no ale co tam ważne by było czysto. Z tym to troszkę nie tak dobrze było. Sprzątanie takie po łebkach ale panie sprzątające III p ustawiały wózki z chemią czyszczącą po drzwiami pokoju od samego ranka. Rozmawiały ze sobą tak głośno że nie był potrzebny budzik. Te "pachnące" wózki uzupełnione workami pełnych śmieci z różnych pokoi stały po pokojami do 14,30 Potem znikały bo panie kończyły pracę. I tak było przez cały turnus. Proszę nie myśleć,że mi się przewróciło w głowie.To fakty które ja widziałam i uważam ze tak nie powinno być. Jak remont to może bez kuracjuszy no ale kasa,kasa robi swoje a że kuracjusze chcą odpocząć? Chyba zarządu sanatorium mało to obchodzi. Ja wszystkim wyjeżdżającym polecam zabrać spokój,spokój i wrotki to sprawnego poruszania się po labiryntach korytarzowych.





