Dobry żart jest tynfa wart
- Ramona2
- Super Kuracjusz

- Posty: 2008
- Na forum od: 18 paź 2014 18:51
- Oddział NFZ: Mazowiecki
- Staż sanatoryjny: 8
Re: Dobry żart jest tynfa wart
- Nowak, wczoraj na pochodzie pierwszomajowym nieśliście portret
towarzysza Lenina i jedliście loda.
- Towarzyszu dyrektorze, gorąco było, to i musiałem.
- No dobrze, dobrze. Ale jak do was krzyknąłem:
"Nowak, wyrzućcie to paskudztwo", to coście wyrzucili?
- Dzia_dek
- Przyjaciel forum

- Posty: 3613
- Na forum od: 26 cze 2013 07:55
- Podziękował: 52 razy
- Podziękowano: 91 razy
Re: Dobry żart jest tynfa wart
- Powiedz mi dziadku jak wyglądała Twoja noc poślubna?
Dziadek na to:
- Na trzeci dzień rano ...
- Hej dziadku! - przerywa mu wnuczek - powiedz jak wyglądała noc poślubna, a nie trzeci dzień.
- Toż mówię. Na trzeci dzień rano ...
- Ale jak to było z nocą?- znów zniecierpliwiony wnuczek przerywa dziadkowi.
- Cicho bądź i słuchaj. Na trzeci dzień rano babka mówi: "Wyciągaj - bo mi się chce siku".
Re: Dobry żart jest tynfa wart
- Ramona2
- Super Kuracjusz

- Posty: 2008
- Na forum od: 18 paź 2014 18:51
- Oddział NFZ: Mazowiecki
- Staż sanatoryjny: 8
Re: Dobry żart jest tynfa wart
Ponieważ wybór jest niewielki, od słowa do słowa
zaczyna się kłócić z kierownikiem .
Wreszcie kobieta krzyczy:
- Pocałuj mnie pan w nos!
- Szanowna pani zapomniała, że jest w sklepie
samoobsługowym - odpowiada kierownik.
- Zbigniew- I
- Super Kuracjusz

- Posty: 1221
- Na forum od: 20 sie 2013 12:53
- Oddział NFZ: Lubelski
- Staż sanatoryjny: 15
- Podziękował: 9 razy
- Podziękowano: 10 razy
Re: Dobry żart jest tynfa wart
- Kiedy wreszcie znajdziesz sobie męża?
- Nie potrzebny mi mąż. Mam wibrator.
Pewnego dnia córka wróciwszy z pracy, widzi na stole skaczący wibrator i z oburzeniem pyta się ojca:
- Tato co Ty u licha robisz?
- Piję z zięciem!!
- malgorzatas
- Przyjaciel forum

- Posty: 58948
- Na forum od: 16 lis 2013 14:16
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 6
- Podziękował: 1 raz
- Podziękowano: 2 razy
Re: Dobry żart jest tynfa wart
15 lipca 1410 roku. Wstaje świt. W lesie budzi się polski obóz. Poranny posiłek, modlitwa.
Jagiełło staje przed namiotem, powiadomiony o przybyciu posłów krzyżackich.
- Panie, Wielki Mistrz, Ulrich von Jungingen, proponuje, by zamiast toczyć tu krwawą bitwę i stracić kwiat rycerstwa, wyznaczyć jednego z każdej ze stron.
Niech oni stoczą pojedynek, a który z nich zwycięży, tego strona uznana zostanie za zwycięską w całej bitwie.
Po chwili namysłu Jagiełło się zgodził.
Posłowie odjechali, a Jagiełło podążył do namiotów rycerzy.
- Słuchaj Zawisza, zamiast bitwy będzie pojedynek - pójdziesz walczyć o wygraną bitwę?
- No wiesz Władek, pojutrze tak. No może jutro... Ale dziś nie dam rady. Rozumiesz, imprezka była, daliśmy czadu no i ... po prostu nie dam rady...
Król udał się więc do kolejnego rycerza:
- Powała, pójdziesz walczyć w pojedynku o wygraną bitwę?
- Sorki Władek, wczoraj była imprezka u Zawiszy. Daliśmy czadu no i wiesz.... Pojutrze spoko, dziś nie dam po prostu rady....
Udał się więc Jagiełło do kolejnego namiotu:
- Zbyszko, pójdziesz walczyć o wygraną bitwę?
- Królu złoty, nie dam rady. Była imprezka ..
- Tak, tak, wiem - u Zawiszy. Kto jeszcze tam był?
- No chyba wszyscy...
- Zwołaj wojska, niech się ustawią w szeregu pod lasem.
Stanęło więc polskie wojsko pod lasem, naprzeciw króla.
- Słuchajcie, będzie pojedynek o wygraną bitwę. Czy ktoś z was jest w stanie stanąć do niego?
Siedzą rycerze w kulbakach, każdy łypie na drugiego, głowy pospuszczali.
Nikt nie chce ... Nagle słychać:
- Ja ! Ja ! Ja chce ! Ja pójdę !
Rozglądają się i widzą: stary dziad z brodą do pasa, ubrany w jakiś taki jutowy worek, łachmany.
- Rany Boskie, nie ma nikogo innego
No i nikogo innego nie było.
Dali więc dziadkowi długi dwuręczny miecz. Idzie dziadek przez pole, miecza nie dał rady dźwignąć wiec ciągnie go za sobą .... Patrzą Polacy, a z przeciwnej strony wyjeżdża na koniu wielkim jak stodoła, zakuty cały w lśniącą zbroję wielki jak dąb rycerz. Jagiełło chwyta się za głowę i jęczy, a Polacy wrzeszczą:
- Dziaaaadeeeeek ! W nooooogiiiiii ! W noooooogggiiiiiiiiiiiiiii
Rycerz niemiecki jednak już ruszył, dopadł dziadka, który w ogóle nie zamierzał uciekać, podniósł się tuman kurzu.
Nic nie widać tylko jakieś jęki.
Po chwili wiatr oczyścił pole z pyłu.
Patrzą Polacy, a tam koń bez nóg, Krzyżak bez nóg, a dziadek stoi i trzęsącą się ręką, trzyma miecz na gardle Niemca. I mówi:
...- Masz szczęście, że krzyczeli "w nogi" bo bym ci łeb uciął...
Re: Dobry żart jest tynfa wart
-
Ami
- Aktywny Kuracjusz

- Posty: 43
- Na forum od: 29 mar 2015 19:35
- Oddział NFZ: Lubelski
- Staż sanatoryjny: 4
Re: Dobry żart jest tynfa wart
Każdy wie że punkt g jest na końcu wyrazu shoppingZbigniew- I pisze:Jaka jest różnica między punktem G a pubem?
- Wielu facetów wie jak znaleźć pub.
-
Ami
- Aktywny Kuracjusz

- Posty: 43
- Na forum od: 29 mar 2015 19:35
- Oddział NFZ: Lubelski
- Staż sanatoryjny: 4
Re: Dobry żart jest tynfa wart
Jak myślicie co usłyszałem?
Ty nie zdajesz sobie sprawy z emocjonalnych potrzeb kobiet! Skapitulowałem seksu nie było zasnąłem
Następnego dnia poszłem z moją żoną na zakupy do Centrum Handlowego
Patrzyłem jak przymierzała 3 piękne i drogie suknie. Ponieważ nie mogła się zdecydować powiedziałem,żeby wzięła wszystkie. Nie mogła uwierzyć własnym uszom i zmotywowana moją wyrozumiałością powiedziała, że potrzebuje także nowych butów. Rzekłem,że oczywiście ma rację. Przeszliśmy do stoiska z biżuterią żoneczka podeszła do wystawy i rozpromieniona pokazała mi piękną kolię,gdybyscie mogli ją widzieć ,gdy kolejny raz powiedziałem tak .Teraz była wręcz seksualnie podniecona ;w tym momencie,ze swoim najpiękniejszym uśmiechem ,powiedziała chodź pójdziemy zapłacić. Ja na to -nie kochanie nie mam teraz ochoty tego wszystkiego kupować,zbladła jeszcze bardziej ,gdy powiedziałem -chcę tylko żebyś mnie wzięła w ramiona.Prawie pękła gdy dodałem: -Ty po prostu nie zdajesz sobie sprawy z finansowych możliwości
mężczyzn.
